Archive for October, 2004

Wszystko dla Matriksa

Wednesday, October 27th, 2004

Dzieci w SP 74 założyły Klub Przyjaciół Tary i adoptowały konia

Prawie trzynaście tysięcy buraków marchwi i jabłek zawiozły dzieci ze szkoły nr 74 przy ulicy Kleczkowskiej do schroniska dla koni Tara w Porębach, niedaleko Twardogóry. – Jak my im nie pomożemy, to nikt tego nie zrobi – mówią dzieci.

Szkoła przez cały tydzień wyglądała jak warzywniak. Dzieciaki przynosiły jarzyny w reklamówkach, teczkach i pudełkach. Potem je liczyły i pakowały w kartony. –Tato naszej koleżanki przyjechał tutaj koparką. Przywiózł ponad tysiąc dwieście jabłek – opowiada Ernest.
Dzieci wiosną przygarnęły konia ze schroniska. – Co prawda on tam mieszka, śpi i je, ale my mu pomagamy – chwalą się dzieci. – Koń ma dwa lata. Na imię Matrix i jest najpiękniejszym koniem na świecie.
Miało go nie być
Gdy maluchy opowiadają historię Matriksa, oczy zaczynają im się świecić. – Miał umrzeć. Był w brzuchu u mamy, kiedy ją wieziono na rzeź. Od śmierci uratowała ją Scarlett, właścicielka Tary – tłumaczy Ernest Kaczmarek. – Mama Matriksa z dnia na dzień tyła. Właściciele schroniska myśleli, że była tak tuczona. Bo przecież na rzeź, to konie muszą być duże. Są karmione sianem z solą, czasem bite kijami, żeby były spuchnięte. I mama Matriksa taka była. Scarlett nawet ją trochę odchudzała, aż tu nagle któregoś dnia wyskoczył mały źrebak. Nasz koń umarłby razem z mamą, gdyby trafił do rzeźni. A skoro miało go nie być, to nazwali go Matriks.
Tydzień temu dzieci wsiadły do autokaru. Załadowały kartony z jedzeniem i zawiozły dla swojego podopiecznego. – Te kartony były strasznie ciężkie. Kiedy dostał tyle jedzenia, to aż skakał z radości. Warto było dźwigać – mówi Magda Madej.
Najbardziej podobał jej się moment, gdy pan Piotr, mąż Scarlett zawołał wszystkie konie do siebie. – Biegały właśnie po wielkiej łące. Nagle pan Piotr gwizdnął i wszystkie zaczęły do niego biec. Po dwóch minutach były przy płocie. Tego widoku nie zapomnę nigdy. Te konie były jak zaczarowane – mówi Maga.
Zdjęcia, które dzieci zrobiły w Tarze, wiszą w szkolnym korytarzu. – Gdy na nie patrzymy, przypomina nam się, że tam w Tarze jest nasz koń. A my jesteśmy za niego odpowiedzialni. Moja mama cały czas mi powtarza, że gdy ktoś za kogoś odpowiada, to musi ponosić tego wszystkie konsekwencje. Musi się wykazać dojrzałością. – dodaje Magda Koktysz.
To przyjaciel
Dzieci tak mocno pokochały konie i tak bardzo zafascynowały się schroniskiem w Porębach, że założyły Klub Przyjaciół Tary. Organizują aukcje, comiesięczne zbiórki pieniędzy, wyjazdy i konkursy. Raz w tygodniu spotykają się w klasie i poznają rasy koni, uczą się jak konie są zbudowane i jak o nie dbać. We wszystkim pomaga im wychowawczyni, Dorota Jankowska. – Ja tylko tym steruję. Te dzieci i ich rodzice przechodzą samych siebie. Aż palą się do pomocy. Biorąc pod uwagę, że to nie jest najbogatsza dzielnica Wrocławia, to ich zaangażowanie jest naprawdę godne podziwu. Worek marchewki ma tutaj większą wartość niż stówa wrzucona od niechcenia do skarbonki w innej części miasta.
Marta Lipka mówi, że nie żal jej chipsów i coca coli. – Wolę wrzucić te pieniądze do puszki dla Matriksa, niż kupować sobie słodycze. Czasem nawet mówię rodzicom, żeby nie kupowali mi czekolady czy nowej bluzki, tylko przekazali pieniądze na konia. Część kieszonkowego też oddaję. I wiem, że warto . Bo to mój przyjaciel– dodaje.
Do Klubu Przyjaciół Tary należą i sześciolatki i dzieci z szóstej klasy. Już teraz myślą o bożonarodzeniowej aukcji dla swojego konia. – Wszystkie klasy z naszej szkoły zrobią ozdoby choinkowe. A potem będziemy je sprzedawać. Pieniądze zawieziemy do Tary – tłumaczy Kinga Kazek. Ma nadzieję, że zobaczy Matriksa w wigilię. – Wszyscy wiedzą, że zwierzęta wtedy mówią ludzkim głosem. Więc chciałabym z nim wtedy porozmawiać. Złożyć mu życzenia, posłuchać czego potrzebuje. Myślę, że powiedziałby nam wtedy, że to my jesteśmy jego najlepszymi przyjaciółmi.

Schronisko dla koni TARA

Schronisko dla koni Tara założyli 1995 roku Scarlett i Piotr Szyłogalis. W ich stajniach mieszkają konie, które pracowały w polu albo w szkółkach jeździeckich, biegały na wyścigach lub chodziły w zaprzęgach. Gdy okazało się że, nie mogą już dłużej pracować a nadal trzeba je karmić, miały trafić do rzeźni.Wtedy właściciele Tary, w ostatniej chwili kupili je za cenę, którą zapłaciłby rzeźnik. Dziś w schronisku przebywa ponad 70 koni.

Autor artykułu: Małgorzata Agaciak

Przesłuchujemy niemal codziennie

Wednesday, October 27th, 2004

Wrocławska prokuratura w piątek ma przedstawić zarzuty kolejnemu piłkarzowi Polaru

Afera korupcyjna związana z meczami Polaru z rundy wiosennej trwa już kilka miesięcy i… końca nie widać.
- Sam nie wiem kiedy zamkniemy tę sprawę. Przesłuchujemy kolejnych piłkarzy niemal codziennie. I to nie tylko tych Polaru, ale również z innych drużyn, które w poprzednim sezonie występowały w II lidze. Przedstawiliśmy właśnie drugi zarzut Markowi G. i po raz drugi brzmi on tak samo: pomocnictwo oraz nakłanianie do przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za sprzedanie meczu. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższy piątek przedstawimy kolejnemu zawodnikowi. Z jakiego klubu? Będzie to piłkarz Polaru – powiedział nam Tadeusz Potoka, prokurator prowadzący sprawę
Za pierwszym razem Markowi G. (były piłkarz Polaru i Śląska Wrocław) zarzucono nakłanianie do sprzedania meczu z Cracovią, a tym razem chodzi o potyczkę z Pogonią Szczecin.
Całej aferze coraz baczniej przygląda się Polski Związek Piłki Nożnej. – Niedawno przyjechał do mnie nawet przewodniczący Wydziału Dyscypliny mecenas Adam Tomczyński. Ustaliłem z nim, że będę go powiadamiał o tym kogo przesłuchuję. Coraz bardziej to wszystko wygląda tak, że jakbym się uparł to związek musiałby chyba unieważnić całe zeszłoroczne rozgrywki w II lidze. Ciekawe co się dzieje w ekstraklasie. Ale w tym przypadku nie mam żadnej wiedzy. Wystarczy, że zajmuję się korupcją w klasie niżej – dodał Potoka.

Autor artykułu: (MIK)

Czarne plamy

Tuesday, October 26th, 2004

Ludzie boją się skażenia środowiska smołą, a koksownia zapewnia, że nie ma zagrożenia

– Przez cały weekend lała się smoła z rozebranego zbiornika na ul. Antka Kochanka. To może być katastrofa ekologiczna
– zaalarmowali nas Czytelnicy z wałbrzyskiej dzielnicy Biały Kamień.
– Likwidujemy stary zbiornik, by nie padł łupem złomiarzy i by nie doszło do wycieku smoły
– wyjaśnia Krzysztof Szaniewicz z Zakładów Koksowniczych

Od piątku strasznie tu śmierdzi smołą – powiedzieli nam pracownicy bazy Wałbrzyskiego Centrum Zatrudnienia Socjalnego przy ul. Antka Kochanka. – Poszliśmy sprawdzić, co się dzieje. Okazało się, że została rozebrana obudowa zbiornika smoły, który należał do nieczynnego już zakładu koksowniczego. W wielu miejscach widać, jak cieknie smoła.
Obawy biznesmenów
Zaniepokojeni są także przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność
w obiektach należących do Zakładów Koksowniczych Wałbrzych.
– Smoła wypływała tu od dawna,
bo złomiarze ukradli zawór – powiedział nam jeden z biznesmenów, który prosił o zachowanie anonimowości.
– A teraz zbiornik jest otwarty i widać dookoła mnóstwo rozlanej smoły,
a w wielu miejscach została ona zasypana ziemią lub piaskiem. Strach tu pracować, a i klienci tutejszych firm są narażeni nie tylko na nieprzyjemny zapach.
Przedsiębiorcy powiadomili o otwarciu zbiornika straż miejską.
– To nie jest teren gminy, ale Zakładów Koksowniczych Wałbrzych. Na zlecenie właściciela została wycięta obudowa zbiornika, na dnie którego zalega jeszcze smoła – potwierdził inspektor Jerzy Puzio.
Na miejscu zastaliśmy pracowników firmy, która na zlecenie koksowni likwiduje ogromny baniak ze smołą.
– Proszę zobaczyć, że dookoła nie ma żadnych wielkich wycieków – pokazał nam teren wokół zbiornika Krzysztof Szaniewicz, inspektor nadzoru z Zakładów Koksowniczych w Wałbrzychu.
– To, co widać w kilku miejscach, kapie ze zdjętej obudowy, ale zostanie usunięte po zakończeniu prac.
Jak wyjaśnił nam przedstawiciel koksowni, smoła będzie wybrana za pomocą węgla, który ją wchłonie. Potem trafi on do pieca koksowniczego jako wkład
i powstanie z niego koks.
– Zbiornik nie przecieka i nie stwarza zagrożenia dla środowiska. A gdy za kilka dni zlikwidujemy go, miejsce po nim będzie zrekultywowane, tak jak
w każdym tego typu przypadku. Nie ma przy tym zagrożenia dla ludzi i środowiska, bo to jest teren przemysłowy
– dodaje inspektor Szaniewicz.
Były zastrzeżenia
Przedstawiciele Urzędu Miejskiego
w Wałbrzychu dopatrzyli się jednak pewnych nieprawidłowości.
– Wraz z Teresą Mazur z referatu ochrony środowiska znaleźliśmy czarne plamy ze smoły, ale nie stwierdziliśmy skażenia środowiska. Były jednak nieprawidłowości w zabezpieczeniu i oznakowaniu terenu, na którym prowadzone są roboty. Do czasu zakończenia rozbiórki będziemy monitorowali ten teren – powiedział nam Jerzy Puzio.

Autor artykułu: Robert Radczak

Przybiegły pierwsze

Tuesday, October 26th, 2004

Głogowianki Agata Kubiak i Ewa Bilińska wygrały Bieg Lwa Legnickiego
W biegu, rozegrano w legnickim parku Miejskim, uczestniczyło 247 zawodników.
Bieg główny na dystansie
5 km wygrała wśród kobiet Agnieszka Ząbek (Polkowice), przed Haliną Szczęsną-Radzikowską (Świdnica) i Anną Łacwik (Jelenia Góra),
a wśród mężczyzn Tomasz Sobczyk (Wrocław), przed Pawłem Kaczmarem (Olszyna Gorna) i Michałem Węgrzynem (Złotoryja).
Zawodniczki z Głogowa wygrały dwa biegi. Agata Kubiak z Gimnazjum 2 zwyciężyła wśród gimnazjów (klasa III). Trenuje od trzech lat w MKS Piast Głogów pod kierunkiem swojego nauczyciela i trenera Przemysława Bielawy. Pochodzi z usportowionej rodziny, jej tato Jerzy Kubiak był w połowie lat 70 mistrzem Polski w przełajach. – Bardzo się cieszę ze zwycięstwa Agaty – mówi dyrektor Gimnazjum nr 2 w Głogowie Wiesława Wysocka. – Mamy mocną grupę biegaczy, którzy zdominowali zawody powiatowe.
Zwycięstwo w biegu w kategorii 40-49 lat odniosla też głogowianka Ewa Bilińska.

Autor artykułu: (DON)

Głogów pomaga Legnicy

Tuesday, October 26th, 2004

Rozmowa z Jerzym Dobrzańskim, dyrektorem generalnym Polskiej Miedzi ds. hutnictwa

Cena miedzi jest wysoka,
a pożar w hucie Legnica unieruchomił piece szybowe. Czy będą duże straty w produkcji?
– Nie będzie strat. Obie huty (Legnica i Głogów) mają w tym roku plan 545 tysięcy ton miedzi elektrolitycznej i plan będzie wykonany. Co więcej, całkowicie wykona plan produkcji miedzi elektrolitycznej (93 tys. ton) huta Legnica, gdyż normalnie pracują oddziały elektrorafinacji, przerabiając miedź anodową, oraz działają piece anodowe.
Słychać, że ta miedź, półprodukt, jest dowożona z Głogowa.
– Od lat huty ze sobą współpracują. Raz Głogów zasilał Legnicę
w miedź konwertorową, drugi raz było odwrotnie. To nic dziwnego.
W związku z pożarem teraz więcej miedzi anodowej powstaje w hucie Głogów. Z tego powodu dowozimy do tej huty do pracy ponad 20 pracowników z Legnicy.
Czy inni legniccy hutnicy mają co robić?
– Oczywiście. Część pracowników unieruchomionych wydziałów wykorzystuje urlopy wypoczynkowe, część – jak zwykle podczas postoju – prowadzi prace porządkowe i remontowe. Nie przewiduję urlopów bezpłatnych. Nie będzie też zwolnień pracowników.
Kiedy huta Legnica zacznie normalnie pracować?
– Spaliła się niewielka część Solinoksa do oczyszczania spalin. Jest decyzja o odbudowie 3 wież. Za kilkanaście dni ruszy część Solinoksa
i rozpocznie pracę jeden z pieców szybowych. Stopień odsiarczania spalin pozostanie na niezmiennie wysokim poziomie. W tym sensie huta powróci, choć w ograniczonym zakresie, do normalnej produkcji. Będzie czynny cały ciąg technologiczny. Trwa projektowanie i prefabrykowanie uszkodzonych wież. Na przełomie grudnia i stycznia spodziewam się rozpoczęcia prac montażowych przy odbudowie spalonej części Solinoksa. Najtrudniejszy będzie montaż 30-metrowej wieży. W lutym huta powinna powrócić do normalnej pracy, czyli przetapiać rudę w 2 piecach szybowych. Nie ma mowy o ograniczaniu produkcji Legnicy – w przyszłym roku plan wyniesie 100 tys. ton miedzi elektronicznej, a więc będzie o 7 tys. ton wyższy niż tegoroczny.

Autor artykułu: Dorota Nyk

Ryzykantki

Saturday, October 23rd, 2004

SIATKÓWKA Gwardzistki lepsze od Holenderek!

ZEC SV Gwardia wygrała z holenderskim Arke/Pullux Oldenzaal 3:2 w pierwszym meczu rundy przedwstępnej Pucharu Top Teams w szwedzkim Orebro

- Przed turniejem wiedzieliśmy, że Holenderki są najgroźniejsze i prezentują poziom zbliżony do naszego, Szwedki to czołówka naszej serii B, a Dunki – dół serii B – mówił nam menedżer wrocławianek Waldemar Sernecki. Oby to się potwierdziło, bo te teoretycznie najgroźniejsze zostały już pokonane. Ale łatwo nie było.

Zrobiły wrażenie
- Wizualnie Holenderki prezentowały się bardzo dobrze, a i na boisku nie było gorzej. Mieliśmy naprawdę trudne momenty, ale dziewczyny stanęły na wysokości zadania. Czwarty set w naszym wykonaniu był znakomity. Zaczęliśmy zagrywać na granicy ryzyka, ale się opłaciło. W tie-breaku kontynuowaliśmy dobrą grę. Dziewczyny na pewno zasłużyły na dobre słowo – przekazał nam tuż po meczu trener Rafał Błaszczyk.

Lekarz czuwa przy Mroczkowskiej
Gwardziści zrobili wszystko, by w meczu mogła wziąć udział środkowa Katarzyna Mroczkowska i dopięli swego. – Kasia grała i na razie wygląda na to, czuje się dobrze. Jest z nami lekarz i będziemy ją obserwować – dodał szkoleniowiec.
Dziś wrocławianki zagrają z Dunkami, a w niedzielę ze Szwedkami. Przypomnijmy, że do fazy grupowej Pucharu Top Teams awansuje tylko zwycięzca czwórmeczu, natomiast drugi zespół czeka wyjazd do Albacete i walka o miejsce w nieco mnie prestiżowym Pucharze Konfederacji. Nie chcemy zapeszać, ale wygląda na to, że najtrudniejsza przeszkoda została już pokonana. Zwycięstwo ZEC SV Gwardii w Orebro oznaczałoby, że przynajmniej trzy mecze Pucharu Top Teams odbędą się w Orbicie (grupy liczą po cztery ekipy, gra się mecz i rewanż).

ZEC SV Gwardia 3
Arke/Pullux 2
18:25, 25:19, 15:25, 25:13, 15:7
Gwardia: A. Barańska, Bamber, Kaczor, Mroczkowska, Kupisz, Szkudlarek, Jagiełło (libero), Gomułka, B. Barańska.
* W drugim piątkowym meczu gospodynie turnieju – Orebro Volley pokonały duńskie DHG Odense…

Autor artykułu: Wojciech Koerber

Pięciu szczęśliwych

Saturday, October 23rd, 2004

ŻUŻEL Sullivan, Andersen, Bjarne Pedersen, Richardson i Nicholls otrzymali stałe numery na Grand Prix 2005

Potwierdziły się nasze środowe przypuszczenia co do stałych numerów na przyszłoroczną Grand Prix. Wczoraj komisja cyklu IMŚ w porozumieniu z Międzynarodową Federacją Motocyklową (FIM) uznała, że należą się one Duńczykom Bjarne Pedersenowi i Hansowi Andersenowi, Anglikom Lee Richardsonowi i Scottowi Nichollsowi oraz Australijczykowi Ryanowi Sullivanowi. Smakiem musieli się obejść Norweg Rune Holta (w przyszłym roku Grand Prix nie odbędzie się już ani w Hamar, ani w żadnym innym norweskim mieście) oraz Słoweniec Matej Zagar, którego czas jeszcze powinien nadejść.

- Andersen i Bjarne Pedersen wygrywali w tym roku turnieje GP, Richardson stał na podium, natomiast Nicholls miał problemy z silnikami, ale finiszował na dwunastym miejscu. Sullivan z kolei nie wrócił do formy z zeszłego roku, ale to przecież trzeci zawodnik cyklu w 2002 roku – argumentował decyzję szef zawiadującej Grand Prix angielskiej firmy Benfield Sport International John Postlethwaite. Dodajmy, że cała piątka zajęła w GP 2004 miejsca 9-13.

O tytuł mistrza świata 2005 ubiegać się będzie po trzech Australijczyków, Szwedów, Duńczyków i Polaków, a także dwóch Anglików i jeden Amerykanin. To tylko sześć państw, przy czym tylko trzy z nich mogą się pochwalić rozgrywkami ligowymi na wysokim poziomie (Polska, Anglia, Dania). W porównaniu z obecnym sezonem brakuje przedstawicieli Czech, Finlandii i Norwegii. Czas pokaże, jak to wpłynie na promocję speedwaya na świecie.

Lista startowa
Grand Prix 2005
1. Jason Crump (Australia)
2. Tony Rickardsson (Szwecja)
3. Greg Hancock (USA)
4. Leigh Adams (Australia)
5. Nicki Pedersen (Dania)
6. Tomasz Gollob (Polska)
7. Andreas Jonsson (Szwecja)
8. Jarosław Hampel (Polska)
9. Hans Andersen (Dania)
10. Bjarne Pedersen (Dania)
11. Lee Richardson (Anglia)
12. Scott Nicholls (Anglia)
13. Ryan Sullivan (Australia)
14. Antonio Lindbaeck (Szwecja)
15. Tomasz Chrzanowski (Polska)
16. odrębna dzika karta na każdy turniej

Zawodnicy rezerwowi
19. Kenneth Bjerre (Dania)
20. Peter Karlsson (Szwecja)
21. Stefan Andersson (Szwecja)
22. Damian Baliński (Polska)
23. Roman Poważny (Rosja)
24. Bohumil Brhel (Czechy)

Autor artykułu: (WoK)

Golą bogatych

Saturday, October 23rd, 2004

Cztery tysiące ludzi zarabiających ponad 50 tys. miesięcznie odda państwu połowę pensji

Będzie czwarty, pięćdziesięcioprocentowy, próg podatkowy. Obejmie osoby zarabiające więcej niż 600 tysięcy rocznie. Dotknie jednak nie biznesmenów, ale przede wszystkim najwyżej wykwalifikowanych menadżerów.

Osoby prowadzące działalność gospodarczą nadal mogą wybierać sposób rozliczania z fiskusem. Warianty są dwa: trzy progi podatkowe zależne od wysokości osiąganego dochodu albo 19-proc. podatek liniowy. Kadra menadżerska już tak dobrze nie ma. Płaci podatki zależnie od wysokości dochodu. Rozwiązaniem nie będzie też samozatrudnienie opatrzone wieloma restrykcjami. Problem z poprawką przyjętą wczoraj przez Sejm ma w Polsce 4 tysiące osób, na których skarb państwa chce zarobić 240 mln zł.
Skąd pomysł nękania bogatych tak wysokim podatkiem? Posłom nie podobały się wysokie odprawy dla zwalnianych menadżerów firm z udziałem skarbu państwa. Szło przede wszystkim o byłych prezesów PKN Orlen.
Pierwsze podejście do poprawki zrobiła Samoobrona. Chciała „uszczęśliwić” wysokim podatkiem już tych, którzy zarabiają więcej niż 144 tysiące rocznie (12 tys. miesięcznie), ale Sejm nie przystał na to. Powiodło się za to Unii Pracy popieranej przez SLD, Socjaldemokrację Polską oraz PLD.
Przedstawiciele resortu finansów nie są zachwyceni pomysłem parlamentarzystów. Jarosław Neneman, wiceminister finansów stwierdził po głosowaniu, że kwestię wysokich odpraw mógł rozwiązać w inny sposób, bo system podatkowy nie jest dobrym miejscem do załatwiania tych spraw.
Menadżerowie pocieszają się, że do prowadzenia czwartego progu podatkowego pozostała długa droga. Teraz poprawkami zajmie się Senat, potem jeszcze raz Sejm. Na koniec podpisać musi prezydent.
Parlamentarzyści majstrowali też przy rentach strukturalnych dla rolników. Wczoraj postanowili je opodatkować. Cieszyć się mogą za to użytkownicy Internetu i pracownicy w nierzetelnych firmach. Tym pierwszym radość sprawi ulga w wysokości 760 złotych rocznie odliczana od podstawy opodatkowania. Drugim poprawi humor fakt, że pracodawca, który nie wypłaca im pensji w terminie, nie skorzysta na tym. Świadczeń nie zakwalifikuje bowiem jako kosztów.
Nie powróci lubiana przez podatników ulga podatkowa. Sejm nie zaakceptował tej poprawki.

Zbigniew Sebastian, prezes Dolnośląskiej Izby Gospodarczej:
Wiadomość o utworzeniu dodatkowego progu podatkowego nie jest dobra. To populistyczny gest, który zniechęca do solidnej pracy. Znowu okazuje się, że nie warto być w czymś dobrym. Pensja to przecież efekt jakości pracownika. Najlepsi zarabiają najwięcej. Zapewniam, że ten najdroższy zarobi nie tylko na siebie, ale także zwiększy dobrobyt całej firmy. Działanie Sejmu przypomina minioną epokę, kiedy trzeba było zabierać bogatym i dawać biednym. Ledwo gospodarka zaczęła zwyżkować a już politycy zaczęli golenie, najgorsze że tych, którzy tworzą nowe miejsca pracy. Nie wiem dlaczego politycy w kwestii podatkowej porównują Polskę do Szwecji czy Niemiec. Za bardzo odstajemy pod względem gospodarczym od tych krajów.

Tadeusz Matusewicz, prezes zakładu budowy maszyn Matusewicz z Gryfowa Śl.
Biznesmen i menadżer potrzebują dodatkowego bodźca do pracy czyli atrakcyjnej pensji lub premii. Ich wysokość to kwestia umowy między pracodawcą i pracownikiem. Za dobrą pracę nie można karać stosując wysoki podatek. To na pewno przyniesie skutek odwrotny od zamierzonego. Zacznie się obchodzenie prawa, szukanie sposobów na uratowanie pensji. Wcale się temu nie dziwię, bo to naturalny odruch. Dziwi mnie jedno. Sejm uderza w najbardziej przedsiebiorczych, którzy generują miejsca pracy dla innych. Oni nie tylko dużo zarabiają, ale sporo wydają.

Wojciech Solarski, wiceprezes zarządu Polifarb Cieszyn-Wrocław SA
Ta sprawa co prawda mnie nie dotyczy, ale będąc parlamentarzystą nie zagłosowałbym za czwartym progiem podatkowym. Mam bowiem w tej kwestii dość liberalne poglądy. Państwo jest co prawda stale na dorobku i ma spore potrzeby, jednak znacznie korzystniejsze dla niego jest inwestowanie, a nie konsumowanie pieniędzy. To ludzie bogaci tworzą nowe przedsięwzięcia, nie magazynują pieniędzy na kontach, dają pracę innym. Menadżerowie na pewno odczują skutki wysokiego podatku, ale z pewnością nie tylko pieniądze mają dla nich największe znaczenie.

Autor artykułu: Agata Ałykow

Co, gdzie, kiedy

Friday, October 22nd, 2004

Piątek, 22 października
SIATKÓWKA
II liga mężczyzn: Juventur Wałbrzych – Ikar Legnica, hala Wysockiego, godz. 18.

Sobota, 23 października
PIŁKA NOŻNA
III liga: Miedź Legnica – Odra Opole, stadion ul. Orła Białego, godz. 13.
Chrobry Głogów – Rozwój Katowice, stadion ul. Wita Stwosza, godz. 15.

PIŁKA RĘCZNA
Ekstraklasa mężczyzn: Chrobry Głogów – Miedź Legnica, hala ul. Wita Stwosza, godz. 18.

ZAPASY
Młodzieżowe drużynowe mistrzostwa Polski województwa i Memoriał Bogusława Dąbrowskiego, hala OSiR Wysockiego, od godz. 9.

Niedziela, 24 października
PIŁKA NOŻNA
III liga: Śląsk Wrocław – Polonia Bytom, stadion ul. Oporowska, godz. 11.

PIŁKA RĘCZNA
Ekstraklasa mężczyzn: Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław, hala al. Niepodległości, godz. 12.45.

KOSZYKÓWKA
I liga: Górnik – Stal Stalowa Wola, Wysockiego, hala OSiR ul. Wysockiego, godz. 17.
Liga juniorek: AZS Uniwersytet Wr. – Osa Zgorzelec, hala ul. Przybyszewskiego (mała hala Uniwersytetu), godz. 12.

Autor artykułu: red.

Pojedynek dwóch legend

Friday, October 22nd, 2004

W niedzielę (godz. 11) wrocławski Śląsk zmierzy się z Polonia Bytom. Jeżeli wygra, może nawet zostać liderem III ligi.

- Nie ważne kto strzela. Gola może nawet zdobyć Radek Janukiewicz. Nie będę miał nic przeciwko temu – mówi Krzysztof Ulatowski, najlepszy strzelec wrocławskiego Śląska

W 12. kolejce III ligi wrocławianie zagrają w niedzielę przy Oporowskiej z Polonią Bytom. To pojedynek na szczycie tabeli. Bytomianie zajmują drugą pozycję, wrocławianie trzecią. Obie jedenastki zgromadziły po 21 punktów.

Tradycja zobowiązuje
“A jo się pytom, gdzie jest ta Polonia Bytom” – śpiewali piłkarze Polaru, po zwycięstwie 3:2 w pierwszej kolejce nad jedenastką z Górnego Śląska. W drugiej Polonia przegrała z Miedzią 0:3 i wydawało się, że plany bytomian o odbudowie potęgi spaliły na panewce. Ale doświadczony trener Grzegorz Kapica szybko wyciągnął wnioski. Później zwycięstwo goniło zwycięstwo, choć przytrafiły się jeszcze porażki z Promieniem Żary i Walką Zabrze.
Przed tym sezonem Polonia wzmocniła się, sprowadzając z Włókniarza Kietrz: Jacka Trzeciaka i Tomasza Sosnę, piłkarzy ogranych na ligowych boiskach. To oni decydują o obliczu tej drużyny, choć trzeba przyznać, że skutecznością imponuje także 20-letni Piotr Smolec oraz starszy o 8 lat Daniel Tukaj. Działacze nie ukrywają, że marzą o powrocie do II ligi (Polonia spadła z niej 4 lat temu). A warto dodać, że ten klub utworzony przez repatriantów ze Lwowa w 1945 roku, aż dwukrotnie sięgał po mistrzostwo Polski (1954, 1962).
- Piłka jest nieobliczalna. Na pewno będziemy chcieli wygrać we Wrocławiu. Liczymy na naszych kibiców, którzy w dosyć silnej grupie wybierają się do stolicy Dolnego Śląska – podkreśla Wacław Kruczkowski, kierownik zespołu Polonii.

W niedzielę bez Szewczyka
- Nie ukrywam, że chcielibyśmy przedłużyć naszą serię zwycięstw. Atmosfera w drużynie jest O.K. Odżyła w nas wiara, a to jest najważniejsze – dodaje Krzysztof Ulatowski, zaznaczając: – Trener wystawia mnie w pomocy, więc muszę tam grać. Ale nie ukrywam, że ciągnie mnie do ataku. Bo zawsze kochałem zdobywać gole.
W niedzielę przeciwko Polonii Śląsk zagra bez Krzysztofa Szewczyka, który musi pauzować za cztery żółte kartki.
- Dalej uraz leczy Robert Rosiński, ale za to gotowy do gry jest już Tomek Kosztowniak. Otrzymałem faks z Bytomia, w którym kibice rezerwują dla siebie 300 miejsc. Wiem, że do Wrocławia ma przyjechać specjalny pociąg. Myślę jednak, ze nasi fani będą głośniejsi. Nas też tradycja zobowiązuje, więc pewnie będzie wielkie widowisko – zaznacza Zbigniew Słobodzian, kierownik Śląska.

Co czeka kibiców Śląska
24.10 Śląsk – Polonia Bytom
31.10 Rozwój – Śląsk
7.11 Śląsk – Arka
13.11 Słubice – Śląsk
Być może w tym roku odbędzie się także pierwsza kolejka wiosenna. Śląsk zagrałby na wyjeździe w Zielonej Górze.

Autor artykułu: Ireneusz Maciaś