Archive for September, 2004

Oskarżony nie przyszedł

Saturday, September 25th, 2004

LUBIN Po apelacji, Sąd Rejonowy w Lubinie ponownie rozpatruje zarzuty wobec siedmiu pracowników kopalnianego dozoru oskarżonych o tragedię z 1998 roku. Pod ziemią zginęło wówczas czterech górników.

Wczorajszą rozprawę trzeba było odroczyć, bo dwóch oskarżonych nie zgłosiło się do sądu. Markowi J., który w poprzednim procesie zasypał sąd lawiną opóźniających wydanie wyroku pism procesowych, nie można nawet dostarczyć wezwania, więc sędzina Magdalena Krajewska poprosi policję o doprowadzenie go siłą. Jeśli to się nie powiedzie, zdecyduje o jego tymczasowym aresztowaniu. Już na wstępie procesu, obrońcy pracowników dozoru nie wróżą sprawie rychłego końca.
Poprzedni proces trwał trzy lata. W październiku 2003 roku lubiński sąd uznał, że winę za tragedię w ZG Lubin ponosi siedmiu pracowników dozoru. Zapadły wyroki: od 6 miesięcy do 2 lat pozbawienia wolności. Na skutek apelacji złożonej przez obronę, proces toczy się od nowa.

Autor artykułu: (PEKA)

Zatrzymali drukarza

Saturday, September 25th, 2004

WROCŁAW Policjanci zatrzymali 48-letniego pracownika łódzkiej drukarni. Oskarżony jest o to, że podrabiał bilety wrocławskiej komunikacji, o wartości nie mniejszej niż 4,5 mln zł. Drukarz jest dwunastą osobą zatrzymaną w tzw. aferze biletowej.

Do tej pory policjanci m.in. zabrali z łódzkiej drukarni 180 tysięcy sztuk prawdopodobnie podrobionych wrocławskich biletów o wartości około 4,4 mln zł. Ponadto na terenie Wrocławia znaleziono 1800 sztuk jednorazowych biletów komunikacji o nominale 1 zł oraz 4.800 sztuk pabianickich biletów.

Autor artykułu: (SUO)

Bomby przy piaskownicy

Friday, September 24th, 2004

Saperzy znaleźli wczoraj 8 bomb kasetowych na placu Św. Mikołaja. W tym miejscu trwają prace rekonstrukcyjne – odbudowana ma być fontanna oraz alejki, które tu były przed wojną.

Robotnicy zrywali płyty z chodnika na placu zabaw tuż przy piaskownicy, w której bawią sie dzieci. Wtedy zauważyli bomby (każda ważąca 1 kg). – Prawdopodobnie zostały tu zakopane. Miały nienaruszone zapalniki. Strach pomyśleć co by się stało, gdyby zostały zdetonowane – mówi Przemysław Parol, dowódca patrolu saperskiego.

Autor artykułu: (SUO)

Arsenał w mieszkaniu

Friday, September 24th, 2004

Osiem granatów ćwiczebnych, fiolkę gazu bojowego, pięć maczet, cztery tasaki, flagę nazistowską, zapalnik pocisku artyleryjskiego, pocisk kalibru 30 mm – to tylko część tego, co znaleźli policjanci w jednym z mieszkań przy ul. Wysokiej we Wrocławiu.

Do arsenału policjanci dotarli po zatrzymaniu dwóch mężczyzn, podejrzewanych o włamanie do piwnicy przy ul. Alianckiej we Wrocławiu. W mieszkaniu jednego z nich znaleziono rower górski, który został ukradziony z tej piwnicy.

Policjanci zauważyli, że za meblami zastawione jest wejście do kolejnego pomieszczenia. Znaleźli tam uprawę konopi indyjskich. Zabezpieczono 20 sadzonek tego krzewu. Pokój, w którym znaleziono sadzonki, był specjalnie przystosowany do uprawy konopi indyjskich – odpowiednio naświetlony i ogrzewany. W kolejnym pokoju było 550 porcji amfetaminy oraz waga do narkotyków. Tu policjanci znaleźli wymieniony arsenał. Amunicję zabezpieczyli saperzy. W razie wybuchu narażone byłoby życie osób mieszkających nawet w sąsiednich budynkach.

Zatrzymani znani są policji. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że mężczyźni ci poznali się w więzieniu. Teraz funkcjonariusze wyjaśniają skąd brali broń i czy jej używali. Zatrzymanym grozi do 10 lat więzienia.

Autor artykułu: (SUO)

Zdobył Szczeliniec

Thursday, September 23rd, 2004

Nie straszne mu żadne schody. Wrocławianin Jarosław Łazarowicz tym razem potrzebował ponad 35 minut, aby z Czech poprzez Polskę wbiec na szczyt Szczelińca. Ten czas dał mu trzecie miejsce, bo jeszcze szybciej pobiegli dwaj Czesi

Zawodnik Poltegoru Projekt R 20 Paola przegrał tylko z Pavlem Brydlem (35,01) i Zdenkiem Zoubkiem (35,18). Wśród kobiet najlepsza także była zawodniczka z Czech Lenka Janarcikova (44,28). Na ósmej pozycji zawody ukończyła wrocławianka Krystyna Mycek (WKTRi – 55,15).

760 stopni do nieba
- Startowaliśmy w czeskim Machovie. 9 km trasa prowadziła na szczyt Szczelińca. Dodatkowo mieliśmy jeszcze do pokonania 760 schodów. O końcowe zwycięstwo walczyło nas pięciu. Trzecia lokata chyba nie jest wiec zła, bo to naprawdę trudne i wyczerpujące dla zawodników zawody. Wymagające wszechstronnego przygotowania. Te zawody bardzo poważnie traktują Czesi. I tym razem pojawiło się wielu niezłych zawodników z ich kraju – powiedział Łazarowicz.

Powrót do dwóch latach
Dzień wcześniej Jarosław Łazarowicz wystartował w mistrzostwach Polski w duathlonie. W kole uległ tylko pochodzącemu z Wałbrzycha, a reprezentującemu Akwedukt Kielce, Markowi Kalwatowi. Powrót po dwóch latach do tej dyscypliny okazał się zatem udany.
- Najpierw musieliśmy przebiec 5 km, później przejechać na rowerze 20 km, a na koniec znów przebiec 2,5 km. Od początku bardzo ostre tempo narzucił Kalwat. Tylko mnie udało mu się dotrzymać mu kroku. Nad goniącą nas grupą mieliśmy już ponad 30 sekund przewagi. Niestety, podczas jazdy na rowerze, mój rywal zdołał uzyskać przewagę, której nie oddał do końca. Podczas drugiego biegu udało mi się odrobić 30 sekund, ale było to za mało, aby wygrać. Cieszę się jednak bardzo ze srebrnego medalu, bo decyzję o starcie w mistrzostwach Polski podjąłem dzień przed imprezą – wyjaśnił Łazarowicz, który teraz przygotowuje się przede wszystkim do biegów po schodach.

Fot. Bartosz Sadowski
Jarosław Łazarowicz ostatnie miesiące tego roku zamierza przeznaczyć na bieganie po schodach. Z jakimi sukcesami? Zobaczymy.

Autor artykułu: Ireneusz Maciaś

Tysiąc osób sprzątało gminę

Wednesday, September 22nd, 2004

LĄDEK ZDRÓJ Prawie tysiąc osób wzięło udział w tym roku w akcji sprzątanie świata w Lądku Zdroju. Śmieci do plastikowych worków wrzucali zarówno przedszkolaki, uczniowie wszystkich rodzajów szkół, jak i osoby dorosłe.

Za worki chwycili samorządowcy gminni i powiatowi, a także zaproszeni do Lądka pracownicy kłodzkiej firmy Genera Electric.
Podczas sprzątania przeprowadzono także konkurs na najbardziej ekologiczną wieś. Zwyciężył Radochów. W tej miejscowości najwięcej mieszkańców ma podpisane umowy na wywóz nieczystości.

Autor artykułu: (PIEL)

Tajemnicza jedynka

Wednesday, September 22nd, 2004

Najpóźniej w czwartek do zespołu Śląska dołączy zagraniczny rozgrywający. Wciąż jednak jego nazwisko utrzymywane w głębokiej tajemnicy

W piątek wrocławianie zagrają w Słupsku z Czarnymi w pierwszym meczu towarzyskiego turnieju i wówczas na 100 procent w składzie będzie zagraniczny zawodnik na pozycję rozgrywającego. Czy będzie to czarnoskóry Amerykanin? – Śląsk dostał propozycję kilku graczy – nie tylko z USA. Są wśród nich zawodnicy w stylu Lynna Greera, skupiający się na zdobywaniu punktów, jak i typowi rozgrywający. Trener Mahorić wybrał już jednego z nich i on zagra na testach. Kto nim będzie – tego nie zdradzę, bo w klubie byłyby potem duże problemy – powiedział nam jeden z agentów, który dla dobra swojej dalszej współpracy z wrocławskim klubem nie chciał, by zdradzać jego nazwisko.
Krystalizuje się więc wygląd pierwszej piątki wrocławskiego zespołu. Jeśli do drużyny dołączą Łotysze Raitis Grafs i Sandis Valters (jak już informowaliśmy wczoraj obaj zjawią się we Wrocławiu w poniedziałek) oraz zapowiadany rozgrywający to w ekipie Tomo Mahoricia będzie jeszcze brakowało tylko jednego koszykarza do walki pod koszem. Tego transferu nie można się raczej spodziewać w pierwszej części rozgrywek. Uzupełnienie składu najprawdopodobniej stanie się faktem w styczniowym okienku transferowym, gdy zespół będzie miał już za sobą 3 miesiące rozgrywek i znane będą wszystkie słabe i silne punkty drużyny.
Zagraniczne wzmocnienia jednoznacznie pokazują, że sytuacja organizacyjno-finansowa wrocławskiego klubu zaczyna się wreszcie wyjaśniać. W takim składzie wrocławianie spokojnie mogą zagrać w rozgrywkach pucharowych, choć na pewno nie będą w gronie faworytów do końcowego triumfu. Na brak emocji – także tych międzynarodowych – kibice nie powinni jednak narzekać.

Autor artykułu: (ML)

Daremny trud

Wednesday, September 22nd, 2004

ROZTOCZNIK Rodzice i uczniowie wywalczyli, że szkoła rolnicza w Roztoczniku będzie funkcjonować. Teraz okazało się, że nie można tam otworzyć pierwszej klasy. A wiadomo, że bez pierwszaków szkoła, o którą tak walczono, skazana jest na powolną likwidację

Co będzie z naszą pierwszą klasą? – pytali rodzice walczący od początku września o istnienie ZS w Roztoczniku pod Dzierżoniowem. Szkołę 1 września zamknęły władze powiatu dzierżoniowskiego, ale dziesięć dni później wojewoda dolnośląski nakazał jej ponowne otwarcie.
– Młodzież, która złożyła dokumenty do szkoły w Roztoczniku, powinna tu się uczyć – odpowiedział rodzicom wicekurator Sylwester Urbański.
Jednak tak się nie stało i teraz już na to pytanie władze powiatu inaczej odpowiadają.
– Uczniowie, którzy rozpoczęli naukę w Zespole Szkół w Bielawie (tam władze powiatu przeniosły wszystkich z Roztocznika po zamknięciu szkoły – przyp. red.), mogą swoje dokumenty przenieść do Roztocznika, jeśli wyrażą taką wolę – mówi Marek Wiśniewski, rzecznik prasowy powiatu dzierżoniowskiego.
Jednak problem w tym, że z 35 uczniów, którzy w ogóle zapisali się do Roztocznika, wielu przeniosło dokumenty do innych szkół, zaraz po tym, gdy okazało się, że powiat zamknął szkołę. A z tych, którzy zaczęli chodzić do Bielawy tylko kilkoro chciało wrócić do Roztocznika.
– My chcemy bardzo tu wrócić – powiedziały nam Iwona i Agnieszka Borodajko.
Jednak to za mało, aby utworzyć cały jeden oddział.
– Gdy poszliśmy do starosty zapytać o naszych pierwszaków, ten odpowiedział nam, że do otwarcia klasy potrzebne jest trzydziestu chętnych – mówią rozgoryczone Krystyna Hymer i Longina Dawid z komitetu obrony szkoły w Roztoczniku.
– Nie ma możliwości funkcjonowania oddziału klasy pierwszej w Zespole Szkół w Roztoczniku – potwierdził Ryszard Pronobis, wizytator kuratorium oświaty, który sprawdzał warunki nauczania po ponownym otwarciu szkoły.

Autor artykułu: Karolina Osińska

Dadzą dodatek

Wednesday, September 22nd, 2004

Osoby, które samotnie wychowują dzieci, dostaną podwyższony dodatek za tzw. okres przejściowy. Wnioski i szczegółowe informacje we Wrocławiu można uzyskać w siedzibie MOPS przy ul. Strzegomskiej 6 w pokoju nr 27 na parterze lub znaleźć je na stronie internetowej www.wroclaw.pl/p/1094.

Wypełnione wnioski należy składać w tym samym pokoju (nr 27) przy Strzegomskiej. Osoby, które mają obowiązek dostarczyć tylko zaświadczenia z ZUS o wysokości alimentów pobieranych z funduszu alimentacyjnego w kwietniu 2004 roku mogą składać zaświadczenia w pok. nr 25 (okienko).

Znowelizowana ustawa zmienia przede wszystkim sytuację osób, które pobierały do 30 kwietnia br. świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego. Podwyższony dodatek z tytułu samotnego wychowywania dziecka będzie wynosił 70% pobieranych w kwietniu 2004 roku alimentów z FA, jednakże nie więcej niż 300 zł na dziecko. Dodatek będzie przysługiwał w okresie od maja do grudnia 2004 roku. Prawo do zasiłku rodzinnego i dodatku z tytułu samotnego wychowywania uzyskają także rodzice dziecka pobierającego rentę socjalną lub rentę.

Autor artykułu: (IMC)

Wbił nóż w plecy

Wednesday, September 22nd, 2004

Dziś przed sądem stanie 23-letni Tomasz P. fan Wisły Kraków, który podczas ulicznej zadymy na ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu zaatakował kibica Arki Gdynia. Razem z nim na ławę oskarżonych trafiło trzech wrocławian.

Tragedia wydarzyła sie w marcu 2003 roku. Tego dnia we Wrocławiu na boisku spotkać się miały dwie drużyny piłki nożnej Śląska Wrocław i Arki Gdynia. Z tej okazji pseudokibice umówili się w pobliżu stadionu na bijatykę, tzw. ustawkę. W tłumie był Tomasz P. – dla niego kibice Arki byli “wrogami”. Jednego z nich dźgnął nożem w plecy. Jak ustaliła prokuratura, zadał trzy rany kłute, 20-centymetrowym ostrzem. Mariusz B. zginął w pobliżu stadionu Śląska, na ulicy Grabiszyńskiej.

Policja poszukiwała sprawcy wiele miesięcy. Ten, kiedy z mediów dowiedział się, że kibic Arki nie żyje, przeprowadził się do Rzeszowa. Ukrywał się, zamierzał uciec z kraju, ale nie zdążył.

Trzech pseudokibicom Śląska Wrocław, którzy dziś również staną przed sądem prokuratura zarzuciła m.in. udział w bójce. Dwóm z tej trójki – Tomaszowi M. i Błażejowi K. grozi do 10 lat więzienia. Trzeci zgodził się dobrowolnie poddać karze, może więc liczyć na łagodny wyrok 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat.

Autor artykułu: (IMC)