We Wrocławiu mieszka do dziś około 60 bohaterów Powstania Warszawskiego
Maria Downarowicz poszła do powstania gdy miała 17 lat. Była łączniczką – najpierw na Starym Mieście, później na Śródmieściu i Czerniakowie.
Po kapitulacji powstania nastoletnia Marysia razem z innymi cywilami została załadowana do pociągu jadącego do obozu internowania. Uciekła przez dziurę, którą jeden z pasażerów zrobił w podłodze wagonu.
- I wróciłam do Warszawy – opowiada. – Musiałam pomóc rannym, których zostało tam tak wielu.
Do Wrocławia przyjechała wiele lat temu z Bytomia, gdzie tuż po wojnie mieszkała z mężem.- Zrujnowany Wrocław tak bardzo przypominał mi wtedy Warszawę – wspomina.
We Wrocławiu mieszka dziś około 60 bohaterów Powstania Warszawskiego. Każdy z nich ma własną dramatyczną historię związaną z powstańczym warszawskim zrywem. Wczoraj spotkali się, by uczcić 60 rocznicę bohaterskiej walki o stolicę
Honorowym gościem spotkania w Klubie Muzyki i Literatury przy placu Kościuszki był major Julian Piotrowski, ps. “Rewera”. Dziś osiemdziesięcioczterolatek, a w 1944 roku młody oficer Armii Krajowej. Cichociemny, zrzucony na spadochronie 31 lipca pod Grodziskiem Mazowieckim .
Żonę przywiozłem do Wrocławia
Samolot wiozący majora Piotrowskiego trzy razy musiał startować z lotniska we Włoszech nim zrzucił sześciu spadochroniarzy nad Polską. – Najpierw przeszkodzili nam Niemcy, którzy zajęli lądowisko, potem w dywersji przeszkodziła pogoda, a za trzecim razem ogień artylerii przeciwlotniczej – opowiada major “Rewera”.- Byłem szczęśliwy gdy wreszcie – za czwartym podejściem – udało mi się stanąć na ukochanej polskiej ziemi.
Cichociemni zameldowali się w Warszawie 1 sierpnia 1944 roku, o godz.14. Usłyszeli, że przybyli w samą porę, bo za kilka godzin w stolicy rozpocznie się powstanie.- Byliśmy zaskoczeni, w Londynie, generał Kazimierz Sosnkowski nic nam o tym nie wspominał – opowiada Julian Piotrowski. – Walczyłem na Śródmieściu. Broniliśmy stolicy do 2 października – dnia kapitulacji powstania.
Resztę wojny spędził w obozie jenieckim. Później trafił do Anglii i wtedy dowiedział się, że jego matka i dwaj bracia są we Wrocławiu. Postanowił więc wrócić do kraju. W pociągu, którym jechał od granicy, poznał swoją przyszłą żonę. I razem mieszkają we Wrocławiu do dziś.
- Miałam 19 lat i byłam powstańczą sanitariuszką w warszawskich szpitalach- opowiadała wczoraj Jadwiga Wolf.. – Widziałyśmy straszne rzeczy, czułyśmy wielką grozę i niemoc. Te chwile śnią mi się do dziś.
Wrocławscy bohaterowie powstania co dwa miesiące spotykają się w Klubie Muzyki i Literatury przy placu Kościuszki. Wczoraj szykowali się do wyjazdu do Warszawy na obchody 60 rocznicy powstania.
Autor artykułu: Dawid Kocik