Archive for July, 2004

Niezłomna harcerka

Friday, July 30th, 2004

Zofia Dillenius, ps. „Jodła” w chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 16 lat. Już dwa lata wcześniej wstąpiła do podziemnego harcerstwa – Szarych Szeregów. Podczas powstania służyła w pułku „Baszta”. Na początku jej zadaniem było przynoszenie jedzenia walczącym na pierwszej linii frontu. We dwie z koleżanką przebiegały z ciężkim kotłem przez szeroką ulicę Puławską.

- Tam strzelali snajperzy, na szczęście nie trafili żadnej z nas, ale przestrzelili kocioł – opowiada. Później pani Zofia służyła jako łączniczka przy komendzie Mokotowa. Razem z koleżanką – Lilką Krajewską – zgłosiły się na ochotnika do próby przedostania się do Śródmieścia przez niemieckie linie. Nie udało się – po drodze zostały zaskoczone przez niemieckiego żołnierza i trafiły do obozu przejściowego w Pruszkowie. Były młode, więc groziło im wywiezienie na roboty przymusowe w głąb Rzeszy. Z grupy, która tylko czekała na transport do Niemiec uciekały kilka razy. W końcu uratował je polski lekarz – przyjaciel rodziców pani Zofii. U niej stwierdził gruźlicę, u jej towarzyszki czerwonkę i dzięki temu obie zostały wypuszczone z obozu. Postanowiły wrócić do walczącej stolicy.
- Taki po prostu był nasz obowiązek – stwierdza „Jodła”. By dostać się do Warszawy łączniczki musiały przekraść się podczas wielkiej ulewy przez trzy niemieckie linie. Powstanie dla pani Zofii skończyło się 27 września wraz z kapitulacją Mokotowa. Po wojnie razem z rodzicami (ojciec – oficer kawalerii wrócił z niemieckiej niewoli) i bratem zamieszkała w Nowej Soli. Na studia przyjechała do Wrocławia. Ukończyła historię sztuki i przez kilkadziesiąt lat pracowała w Ossolineum jako redaktor. W 1980 roku była przewodniczącą “Solidarności” w wydawnictwie. Teraz jest członkinią prezydium okręgu dolnośląskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Razem z mężem wydaje też pismo związku o tym samym tytule co gazeta z czasów Polski Podziemnej – “Biuletyn Informacyjny”.

Autor artykułu: (DAW)

Woda mineralna podzieliła skarbówki

Friday, July 30th, 2004

LEGNICA Napoje chłodzące wydawane policjantom są opodatkowane

- Podobnie jest z posiłkami regeneracyjnymi – twierdzi st. aspirant Ryszard Zaremba, rzecznik prasowy dolnośląskiej policji. – W tej prawie otrzymaliśmy interpretację Urzędu Skarbowego Wrocław Stare Miasto.
Jak wcześniej informowaliśmy, Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu nakazała pobieranie od policjantów podatku za wypitą przez nich wodę i inne napoje chłodzące.
Sprawa wzbudziła jednak kontrowersje m.in. wśród legnickich funkcjonariuszy. Tym bardziej, że od początku stanowisko legnickiego Urzędu Skarbowego było korzystne dla policjantów.
- Napoje chłodzące i talony na nie są zwolnione od podatku – mówi Jan Mormul, kierownik referatu podatku dochodowego od osób fizycznych Urzędu Skarbowego w Legnicy. – Jeżeli mimo to policjanci zostaną opodatkowani, to mogą do nas napisać o zwrot tych kwot i dostaną je z powrotem – zapewnia kierownik Mormul

- My mamy swój urząd skarbowy i jego opinie są dla nas wiążące – odpowiada st. aspirant Ryszard Zaremba.
Przypomnijmy, że legniccy policjanci rozważają, czy bardziej nie opłaci im się zrzucić po kilka złotych i samemu kupić sobie napoje chłodzące niż płacić podatek, a potem zabiegać o jego zwrot. Zajmuje to czas i wiąże się ze żmudnymi formalnościami.

Autor artykułu: (ZB)

Ciuchcie nie będą zapomniane

Friday, July 30th, 2004

JAWORZYNA ŚLĄSKA Pierwszy piknik w skansenie parowozów już w sierpniu

Dzisiaj władze Jaworzyny Śląskiej podpiszą umowę z PKP dotyczącą dzierżawy skansenu parowozów w tym mieście. W tym samym dniu będą mogły także podpisać taką umowę z Muzeum Przemysłu i Techniki Śląska, które będzie też prowadzić skansen i tym samym uratuje go od zagłady. Zabytkowe ciuchcie, które od kilku lat niszczały, będą odrestaurowane i ponownie udostępnione turystom.
– Na mocy tej umowy muzeum będzie już mogło ogrodzić i uporządkować teren, a planów mają wiele – mówi Halina Dydycz, burmistrz Jaworzyny. – 28 sierpnia chcą już zorganizować pierwszy piknik. Bardzo się cieszymy, że turyści powrócą do naszego miasta.
Odkąd PKP przestała łożyć na utrzymanie zabytkowych ciuchci, skansen popadał w ruinę i stał się łupem złomiarzy. Rozkradziono wiele elementów. Niestety, najcenniejsze eksponaty, w tym pociąg retro, trafiły do podobnego skansenu w Wolsztynie. Ale muzeum techniki zamierza uruchomić jeden z pociągów i niewykluczone, że będzie się można nim przejechać. Tym bardziej, że samorząd chce przejąć od PKP także odcinek torów do jednej ze wsi.
Utrzymanie skansenu ma kosztować około 30 tysięcy złotych miesięcznie. Jego twórcy chcą tu także sprowadzać różne zabytki śląskiej techniki.

Autor artykułu: (AGA)

Ulga dla powodzian

Thursday, July 29th, 2004

GMINA KŁODZKO Mieszkańcy powodziowego osiedla będą mogli wykupić swoje mieszkania na preferencyjnych warunkach

Sprawa dotyczy mieszkańców Ołdrzychowic Kłodzkich, którzy zaraz po powodzi zostali zakwaterowani w domkach, wybudowanych przez urząd mieszkalnictwa dla poszkodowanych kataklizmem.

– Radni podjęli uchwałę, która umożliwia powodzianom wykupienie mieszkań na własność za 4 proc. wartości – mówi Ryszard Niebieszczański, wójt gminy Kłodzko. – Jeśli najemców nie będzie stać na wpłacenie jednorazowo całej kwoty, cenę mieszkania rozłożymy na dwanaście comiesięcznych rat.
Korzystna dla powodzian uchwała to konsekwencja ich wielokrotnych skarg, jakie składali w urzędzie gminy. Lokatorzy skarżyli się na warunki w jakich mieszkają twierdząc, że domki są technicznym bublem. Największy problem mają z wilgocią. W kilku domach przeciekają dachy i gniją sufity.
Ponieważ gminę nie stać na remonty, radni zadecydowali więc o sprzedaży domków po preferencyjnych cenach i rozłożeniu kwot na raty.

– Część najemców dba o swoje mieszkania, szczególnie ci, którzy już wykupili domki – mówią władze gminy. – Stosując bonifikatę, mamy nadzieję, że zmobilizujemy pozostałych do wykupu i dbałości o swoje budynki.
Danuta Jamińska, jedna z mieszkanek powodziowego osiedla w Ołdrzychowicach już dzisiaj zdecydowana jest na wykup swojego mieszkania, za które zapłaci około 2 tys. zł.
– Za takie pieniądze nigdzie nie kupię mieszkania – podkreśla. – A najważniejsze, że będzie to już moja własność, z którą zrobię co będę chciała.

Autor artykułu: red.

Mecenas bez winy

Thursday, July 29th, 2004

LEGNICA/JELENIA GÓRA W Legnicy uniewinniono adwokata oskarżonego o pomoc bandytom w ucieczce z jeleniogórskiego sądu

Marek G., adwokat z Jeleniej Góry, nie przyszedł wczoraj na odczytanie wyroku. Jeleniogórska prokuratura okręgowa zarzucała mu namawianie do ucieczki, a także pomoc w niej groźnym przestępcom. Sprawa przeciwko nim toczyła się w jeleniogórskim sądzie. W marcu 2000 roku doszło tam do strzelaniny wywołanej przez siedzących na ławie oskarżonych tamtejszego półświatka, w której zginęły dwie osoby. Zdaniem jeleniogórskiej prokuratury mecenas głównego oskarżonego, który zginął na sali rozpraw od strzałów antyterrorystów, pomógł przestępcom przekazując im granaty i broń oraz telefon komórkowy. Sąd uniewinnił go od wszystkich zarzutów. Krystyna Błaszczyk, przewodnicząca składu sędziowskiego, przez ponad godzinę uzasadniała wyrok. Przytaczała sprzeczne zeznania świadków oraz przedstawiała analizy wykluczające sprawstwo Marka G.

– Oskarżenie było oparte na pomówieniach. W tak trudnej sprawie każdy dowód jest ważny, jednak zeznania nie miały potwierdzenia w rzeczywistości. Nie było dowodów jasnych i logiczny, a jedynie takie mogą przyczynić się do skazania człowieka – mówi Krystyna Błaszczyk z Sądu Okręgowego w Legnicy.
W przemówieniu sędzi znalazły się też słowa krytyki na temat jeleniogórskiego sądu. Jej zdaniem wielokrotnie dochodziło tam do uchybień w funkcjonowaniu sekretariatu i straży. Sędziowie nie potrafili zapanować nad sytuacją w sali rozpraw dopuszczając np. do skandalicznego zachowania się przestępców. Źle była zorganizowana ochrona sądu. Np. nie zapewniono osobnych toalet dla oskarżonych.

–- Uzasadnienie wyroku było miażdżące i jestem pełen uznania dla sądu. Od samego początku ubolewałem nad tym, że prokuratura słuchała w tej sprawie zdemoralizowanych przestępców – mówi Andrzej Graunitz, adwokat Marka G.
Prokurator Lesław Królikowski powiedział gazecie, że jeszcze nie wie, czy będzie apelował w tej sprawie.

Autor artykułu: (EWA)

Spór o grosze

Thursday, July 29th, 2004

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdził, czy wałbrzyski market Kaufland łamał prawo sprzedając chleb zbyt tanio

Wałbrzyscy piekarze zrzeszenie w cechu rzemiosł oskarżają market Kaufland o stosowanie cen dumpingowych chleba. Przez to, jak twierdzą, ich firmy upadają i muszą zwalniać ludzi. Sprawą zajął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów

– Nie można wyprodukować 600-gramowego bochenka chleba i sprzedawać go po 65 czy 55 groszy, gdy kilogram mąki kosztuje blisko złotówkę. Do tego trzeba doliczyć energię, pensje pracowników, a chleb nie składa się tylko z mąki – denerwuje się Barbara Pisula, szefowa biura Cechu Rzemiosł Różnych i Małej Przedsiębiorczości w Wałbrzychu. – Nie mamy nic przeciwko Kauflandowi, ale uderza w interesy naszych lokalnych przedsiębiorców stosując ceny dumpingowe, a rodzimi piekarze nie są w stanie konkurować z takim gigantem.
O tej słabej kondycji wałbrzyskich piekarzy wprost mówi Dionizy Talarczyk, który prowadzi zakład od 1970 roku.
– Piekarze nie mają pieniędzy na inwestycje. W dodatku po tym, jak Kaufland zaczął zaniżać ceny chleba sprzedaż naszego pieczywa spadła o 50 procent. Takich praktyk nie można stosować, to chwyt poniżej pasa. Nie dość, że państwo nie chroni naszych interesów, to jeszcze wpuszczając taką ilość hipermarketów je niszczy – złości się.
Jego syn Adam dodaje, że z 11 pracowników piekarni ostało się czterech.
– Nie było dla nich zajęcia. Tak źle to jeszcze nie było – martwi się.
Całej sprawie bliżej przyjrzał się UOKiK.

– Po zebraniu i przeanalizowaniu materiału dowodowego zebranego w niniejszej sprawie, urząd nie dopatrzył się możliwości naruszenia ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów – mówi Zygmunt Rajchemba z delegatury UOKiK we Wrocławiu. – Informacja na temat obniżonej ceny pieczywa, umieszczana na tablicach reklamowych nie stanowiła też nieuczciwej, lub wprowadzającej w błąd reklamy, ponieważ odpowiadała rzeczywiście obowiązującej tego dnia cenie detalicznej chleba 600-gramowego. Ponadto konsument nie musiał spełniać żadnych dodatkowych warunków, np. dokonania zakupów na określoną kwotę, aby nabyć chleb w promocyjnej cenie.
Urząd nie wyciągnie więc wobec marketu żadnych konsekwencji, ale…
– Na podstawie wyników kontroli przeprowadzonej przez Wałbrzyską Delegaturę Inspektoratu Inspekcji Handlowej ustalono, że w markecie sprzedawano 600-gramowe pieczywo poniżej kosztów zakupu. Ceny detaliczne kształtowały się w różnych dniach od 0,49 do 0,65 zł, podczas gdy ten sam chleb w innych sklepach był sprzedawany po cenie pow. 1,40 zł. Sprzedaż towarów poniżej kosztów może być zaś kwalifikowana jako czyn nieuczciwej konkurencji – zaznaczają urzędnicy z UOKiK.
Według nich teraz inicjatywa przejdzie w ręce wałbrzyskich piekarzy, którzy mogą skierować sprawę do sądu, jeśli uznają, że market dopuścił się nieuczciwej konkurencji. Przedsiębiorcy na razie się zastanawiają, zaś hipermarkety Kaufland dalej sprzedają chleb za grosze.
– To wynika z naszych działań promocyjnych. Mamy tak dużą ofertę, że stać nas na obniżanie cen – twierdzi Jarosław Kaduczak, rzecznik Kauflandu. – Nasze sklepy zaopatrują duże piekarnie, które mogą zaoferować niską cenę. Dumpingowych cen nie stosujemy. Jeśli chleb był w promocji po 65 groszy, czy też mniej, to znaczy, że go kupiliśmy od piekarni o kilka-kilkanaście groszy taniej. Są tacy wytwórcy, którzy produkują tanio.

Autor artykułu: Rafał P. Palacz (AS)

Nie dojechała do domu

Wednesday, July 28th, 2004

CHOJNÓW 17-latka zginęła w wypadku, który spowodował jej pijany kolega

W nocy z poniedziałku na wtorek 18-letni mieszkaniec Chojnowa wsiadł za kierownicę auta kompletnie pijany. Towarzyszyła mu jego o rok młodsza koleżanka. Kierowca chciał ją zawieźć do domu, do jednej ze wsi pod Chojnowem. Jechali trasą Jerzmanowice – Chojnów.
Młody chojnowianin stracił panowanie nad pojazdem i wjechał w skarpę. Dziewczyna, która nie miała zapiętych pasów bezpieczeństwa, wyleciała przez przednią szybę auta. Nadal jadące auto jeszcze ją przejechało. Dziewczyna zginęła na miejscu.
– Kierowca miał 1,4 promila we krwi i nie ma prawa jazdy. Ponadto nie posiadał dowodu rejestracyjnego prowadzonego auta. Podczas wypadku doznał niewielkich obrażeń. Lekarz zadecyduje, kiedy będzie mógł składać wyjaśniania w tej sprawie – mówi Mirosława Zalewska z legnickiej policji.
Na razie kierowcy nie postawiono jeszcze żadnych zarzutów. W legnickim szpitalu przebywa pod eskortą policji.

Autor artykułu: (EWA)

Lepiej obsłużą

Wednesday, July 28th, 2004

SZKLARSKA PORĘBA Co drugi urzędnik uczy się angielskiego

Ponad dwudziestu pracowników (czyli około połowy wszystkich) Urzędu Miasta w Szklarskiej Porębie uczęszcza na kursy nauki języka angielskiego. Za naukę płacą z własnej kieszeni

– Angielski jest nam bardzo potrzebny w pracy. Przyjeżdża do nas wielu turystów zagranicznych. Chcemy ich dobrze obsługiwać. Do nauki angielskiego zmobilizowało nas także wejście Polski do Unii Europejskiej. Od urzędników, zgodnie z przepisami unijnymi, będzie wymagana znajomość języka obcego – mówi Edyta Kuzaj z Referatu Promocji Urzędu Miasta.
Urzędnicy, którzy zajmują się turystami, rozmawiają po angielsku, na przykład, z turystami z Holandii, którzy często proszą o pomoc w rezerwacji miejsc w schroniskach górskich. Angielski przydaje się także pracownikom odpowiedzialnym za sprzedaż nieruchomości, gdy odpowiadają w listach elektronicznych na zapytania o możliwość zakupu działek i domów.
Poprawia się także znajomość języków obcych wśród pracowników recepcji obiektów noclegowych. Uczą się angielskiego i niemieckiego.

Autor artykułu: Leszek Kosiorowski

Prześwietlają perłę

Wednesday, July 28th, 2004

Do Krzeszowa przyjechali eksperci UNESCO
Kilkuosobowa grupa Francuzów ocenia właśnie, czy wpisać krzeszowskie sanktuarium na listę skarbów dziedzictwa światowego UNESCO. Grupa ekspertów zamieszkała w Domu Opata z 1734 roku.

Eksperci od kilku dni oglądają zespół klasztorny i oceniają jego tzw. czystość architektoniczną. W skład kompleksu wchodzą: kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, kościół św. Józefa, dawne gospody, kaplica na górze św. Anny, Kalwaria, pręgierz, krzyże pokutne, przydrożne kaplice oraz zabudowania gospodarcze.

– Eksperci weryfikują dokumentację, którą przyjęło wraz z naszym wnioskiem przez biuro UNESCO. Grupa ekspertów historyków, architektów i znawców sztuki sprawdza czy opis we wniosku ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Jest to ostatni etap przed wpisaniem sanktuarium na listę – mówi ksiądz Piotr Nowosielski, rzecznik legnickiej kurii biskupiej.
Zgodnie z procedurą recenzenci po ocenie historycznej wartości zachowanego kompleksu na jesiennej sesji w Paryżu będą głosować nad wpisaniem sanktuarium na listę UNESCO.

Autor artykułu: (EWA)

Pomoc dla uczniów

Wednesday, July 28th, 2004

Można jeszcze postarać się o dodatek do zasiłku dla uczniów i darmowe podręczniki dla pierwszoklasistów

Ponad 630 pierwszoklasistów z Wrocławia dostanie we wrześniu komplet darmowych podręczników. Ośrodek pomocy społecznej wypłaci we wrześniu ponad 7,5 tysiąca dodatków do zasiłków rodzinnych dla uczniów z najuboższych rodzin. Osoby potrzebujące, które dotąd nie zgłosiły się po pomoc, mogą jeszcze złożyć wnioski.

W tym roku we Wrocławiu w pierwszych klasach podstawówek naukę rozpocznie 7 tys. 712 siedmiolatków. Z tej grupy 637 dzieci dostanie we wrześniu darmowy komplet książek o wart od 80 do 120 zł.
- W tym roku na ten cel dostaliśmy z budżetu 53 tys. złotych – mówi Lilla Jaroń dyrektor wydziału edukacji. – O tym, że będzie można pomóc najuboższym pierwszakom szkoły były powiadomione już na początku roku. Taka informacja dotarła też do rodziców. Dzieci typowano m.in. na podstawie informacji pedagogów szkolnych; głównym kryterium była sytuacja finansowa rodzin.

Dyrektor wydziału edukacji zaznacza, że akcja jest już praktycznie zamknięta, a komplety książek przydzielone. To jednak nie oznacza, że już żaden pierwszoklasista nie ma szansy, aby takie wsparcie dostać. W tym roku we Wrocławiu jest bowiem o 200 pierwszaków mniej niż przed rokiem, dlatego też i potrzebujących było mniej niż szacowano.

Rodzice wszystkich uczniów, którzy są w trudnej sytuacji materialnej, mogą starać się natomiast o dodatek do zasiłku rodzinnego.
- Dodatki przyznaliśmy już 7 tysiącom 759 uczniów – mówi Danuta Zawilla, z-ca dyrektora MOPS-u. – Dodatki w wysokości 90 zł na każde dziecko zostaną wypłacone we wrześniu razem z zasiłkiem rodzinnym.

Warunkiem ubiegania się o taki dodatek dla dziecka na rozpoczęcie roku szkolnego jest prawo do zasiłku rodzinnego. Wnioski można jeszcze składać w ośrodku opieki społecznej.

Autor artykułu: (IMC)