Archive for April, 2004

Zarząd pod ostrzałem

Thursday, April 29th, 2004

Niewykluczone, że już dziś sejmikowa opozycja złoży wniosek o odwołanie zarządu województwa dolnośląskiego. Aby obalić władzę samorządu potrzeba 22 głosy – czyli tyle, ile w środę zebrano do odwołania przewodniczącego sejmiku Jarosława Kurzawy.

Pierwsza próba czeka zarząd (SLD-UW) już dzisiaj podczas głosowania nad absolutorium za rok 2003. Samoobrona zdecydowanie opowiada się za nie udzieleniem absolutorium. Z kolei radni PiS, a także część PO, uważają, że takie działanie nie ma sensu.
- Zarząd nie popełnił błędów przy wykonaniu budżetu. A więc nieudzielenie absolutorium, zostałoby uchylone przez wojewodę jako niemerytoryczna – powiedział nam jeden z radnych opozycji. Wszystko wskazuje więc na to, że zarząd dostanie absolutorium.
Większość już jest
Jednocześnie trwają rozmowy na temat złożenia wniosku o odwołanie zarządu województwa. Jeśli doszłoby do głosowania w tej sprawie, inicjatorzy potrzebowaliby trzech piątych składu sejmiku, czyli 22 głosów. Środowe głosowanie nad odwołaniem przewodniczącego pokazało, że jest to możliwe. Obok Samoobrony, LPR, PO i PiS (razem 17 głosów) ,,za” głosował wtedy ktoś z radnych niezrzeszonych lub SLD. Jeśli opozycji udałoby się zapewnić poparcie tych pojedynczych radnych, wówczas los zarządu byłby przesądzony. Decyzja o tym, czy wniosek o odwołanie zostanie złożony, zapadnie przed sesją sejmiku.
Tradycje przewodniczącego
Od środy nowym przewodniczącym sejmiku jest zagorzały przeciwnik integracji z UE – Radosław Parda z LPR. Znany m.in. z organizacji antyunijnych pikiet. Parda jest także prezesem ogólnopolskiej organizacji Młodzież Wszechpolska. Na jej stronach internetowych czytamy, że MW ,,nawiązuje do tradycji organizacji o tej samej nazwie działającej w latach 1922-1945”. Dalej Wszechpolacy publikują deklaracje ideowe. M.in. z roku 1925: ,, Żydzi są grupą rasowo obcą, (…) wnoszącą pierwiastki rozkładu do polskiego życia narodowego(…). Wytyczną przeto polityki polskiej wobec Żydów winna być kulturalna, polityczna i gospodarcza izolacja oraz najdalej idące zmniejszenie ich liczby w Polsce.”
Nie jestem antysemitą
Rafał Pankowski z antyfaszystowskiego Stowarzyszenia ,,Nigdy Więcej”: – Wybór działacza takiej organizacji na wysokie stanowisko w samorządzie powinien być alarmującym sygnałem. Młodzież Wszechpolska nigdy nie odcięła się od swoich przedwojennych tradycji – skrajnie nacjonalistycznych, szowinistycznych i antysemickich – stwierdza.
Parda zaprzecza: – Nie jesteśmy ani antysemitami, ani nacjonalistami. Odcinamy się od tych ideologii. Jesteśmy narodowcami – stwierdza. O treściach publikowanych w internecie mówi, że ,,to już historia”. – Nie ma sensu jej ukrywać, ale dziś mamy rok 2004, a nie 1925. Żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości – mówi.
Pankowski dodaje, że nie jest tajemnicą, iż część Wszechpolaków jest związana z subkulturą skinheadów. – Znanych z używania przemocy wobec osób o innych poglądach – mówi Pankowski.

Autor artykułu: Wojciech Szymański

Znaleziono zwłoki noworodka

Thursday, April 29th, 2004

GMINA WĄDROŻE WIELKIE Według nieoficjalnych informacji, tragedia zaczęła się w niedzielę 25 kwietnia. Znajdująca się w 37 tygodniu ciąży mieszkanka jednej z podjaworskich wiosek poszła do ubikacji i – jak twierdzi – „coś z niej wypadło”. W szoku włożyła to coś do pudełka i poszła zakopać.

Wczoraj najmłodszy z trojga jej dzieci opowiedział w przedszkolu, że w niedzielę mamusia bardzo krwawiła, że chyba coś urodziła i że to dziecko ciągle leży w wiadrze. Przedszkolanka zawiadomiła opiekę społeczną, a ta – po rozmowie z kobietą – policję. Odnaleziono zwłoki noworodka. Poza funkcjonariuszami z Jawora, we wsi pojawiła się ekipa z komendy wojewódzkiej i prokuratura. Obie instytucje nie chcą na razie podawać szczegółów zdarzenia.
- Sekcja zwłok pozwoli stwierdzić, czy to było poronienie, czy też dziecko urodziło się żywe – mówi prokurator Leonard Michalak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Matka, 25-letnia kobieta, przebywa w szpitalu. Jej konkubina od 2 tygodni nie ma w domu. Pojechał szukać pracy.

Autor artykułu: (BALI), wsp. (PEKA)

Kryli majątek

Thursday, April 29th, 2004

LUBIN Wrocławscy przełożeni lubińskich zakonników podejrzanych o udział w tzw. aferze Bosko, także uczestniczyli w finansowym przekręcie. Lubińska prokuratura prowadzi nowe śledztwo w tej sprawie

Tym razem nie chodzi jednak o wyłudzanie bankowych kredytów, ale o ciąg działań, których wspólnym celem było ukrycie przed komornikiem i wierzycielami majątku pochodzącego z głośnego przestępstwa.

Ekonom prezesem

Najprawdopodobniej wszystko zaczęło się jeszcze pod koniec 2001 roku, gdy policja i prokuratura prowadziły już czynności śledcze związane z działalnością lubińskiej Fundacji Pomocy dla Młodzieży im. Św. Jana Bosko, a przestępcza działalność zakonników trafiła na łamy prasy.
Zarówno główny animator kredytowego skandalu prezes Fundacji ks. Ryszard M., jak i jego wrocławscy przełożeni z Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego inspektor ks. Franciszek K. oraz ekonom ks. Stanisław G. zorientowali się, że warszawska centrala Kredyt Banku nie będzie dłużej przymykała oka na kredytowe manko, które zbliżało się do 150 mln zł.
Od października 2001 roku było jasne, że ukrywający się ks. Ryszard M. nie uniknie aresztowania. Zaistniała zatem pilna potrzeba przekazania władzy nad Fundacją, by ze zgromadzonego majątku uchronić ile się da. Z konieczności funkcję prezesa objął początkowo najbliższy lubiński współpracownik ks. Ryszarda ks. Grzegorz S, a po nim ekonom ITS we Wrocławiu ks. Stanisław G.

Spółka do prania

Akcja „zabezpieczania” zgromadzonych dóbr uległa przyspieszeniu po 11 lutym 2002 roku, gdy komornik dokonał zajęcia licznych nieruchomości, rachunków bankowych i innego majątku zakonników (w tym kościołów, domów zakonnych, parafii). Już następnego dnia prezes Fundacji ks. Stanisław G. przelał na rachunek Inspektorii 110 tys. zł.
Dziesięć dni później (i w trzy dni po niespodziewanym pojawieniu się ks. Ryszarda M. w prokuraturze, co zakończyło się 10-miesięcznym aresztem) rada Fundacji podjęła uchwałę o powołaniu spółki o nazwie ITS sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu.
Już następnego dnia, 23 lutego 2002 r. Inspektoria podpisała z Fundacją porozumienie o przekazaniu jej… 110 tys. zł. (tych samych, ale już zalegalizowanych i antyegzekucyjnie „przepranych”), z czego 90 tys. zł stanowiło kapitał zakładowy utworzonej spółki ITS (opłacony 12 marca 2002 z pominięciem konta Fundacji).

Sposób na wydmuszkę

O tej chwili transfer środków Fundacji do Inspektorii uległ przyspieszeniu. 13 marca 2002 jej prezes ks. Stanisław G. podniósł kapitał spółki ITS wnosząc aportem mienie ruchome Fundacji o wartości 1,724 mln zł. Były to głównie materiały budowlane i dewocjonalia składowane w Lubinie, Zgorzelcu, Świdnicy, Starym Folwarku (budowany przez salezjanów ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem Wigry) i Kopcu (luksusowy ośrodek konferencyjno-wypocz
ynkowy koło Częstochowy).
Kolejnym krokiem w legalizacji tego majątku było bezzwłoczne (27 marca 2002) zastawienie udziałów spółki ITS na rzecz Inspektorii tytułem zadłużenia Fundacji wobec Inspektorii na 3,5 mln zł. wynikającego z umowy o remont ośrodka szkolno-wychowawczego w Tarnowskich Górach.
Spółka ITS stała się tym samym klasyczną „wydmuszką”, która dla przykrycia transferu majątku powołała 30 lipca 2002 spółkę-córkę o bliźniaczej nazwie ITS Wrocław sp. z o.o.

Teraz prokurator
– Naszym zdaniem mamy do czynienia z uzasadnionym podejrzeniem przestępstwa świadomego wyprowadzania majątku objętego egzekucją, a zatem z działaniem na szkodę licznych wierzycieli Fundacji im. Św. Jana Bosko – tłumaczy rzecznik legnickiej prokuratury okręgowej Leonard Michalak.

Autor artykułu: Grzegorz Żurawiński

Cyrk Tygrysiej Lilii

Wednesday, April 28th, 2004

Narkomania, pedofilia, prostytucja, krew, miłość i śmierć – to świat, jaki wyłania się z piosenek Tiger Lillies. Czyli typowy pejzaż współczesnej popkultury, znany choćby z songów Nicka Cave’a czy Toma Waitsa? I tak, i nie. Tematy są niezmienne, ale Brytyjczycy ożywiają je kabaretowo-cyrkową konwencją.

Snop światła pada na sylwetkę Martina Jacquesa. Melonik, kamizelka, biała koszula, twarz przykryta grubą warstwą pudru, krwisty odcień szminki, ciemno podmalowane oczy. Cyrkowy klown? Charlie Chaplin? Kiedy zaczyna śpiewać charakterystycznym falsetem, przejmuje nad widownią władzę. Śmieszy, tumani, przestrasza. Pozostali muzycy wyglądają jak nieodkryte gwiazdy filmów braci Coen. Adrian Huge, wirtuoz dziecięcego zestawu perkusyjnego, robi wrażenie bankowego urzędnika, a podczas koncertu używa m.in. gumowych kurczaków. Przy nim basista Adrian Stout wygląda całkiem zwyczajnie. Tak zwyczajnie, że aż strach pomyśleć, co się za tym kryje.
Podczas koncertu okrutne ballady w stylu „Besotted Mother” przeplatają się z lirycznymi utworami, takimi jak „Autumn Leaves”. Prowokacja goni prowokację. Jest o miłości do owcy, wypróżnianiu, obrzydliwych zapachach. Są cytaty z kryminalnych kronik, sprzedajne dziwki, nędza wielkiego miasta. Na przemian strasznie i śmiesznie. Dają się słyszeć odwołania do songów Brechta i Weilla, dużo tu cyrkowej konwencji, groteskowych przejaskrawień.
Jednak kiedy przedrzemy się przez pierwszą warstwę utworów Tygrysich Lilii, odkryjemy, że głębiej, poza pozą i prowokacją, ich lider opowiada o skrzywdzonych i poniżonych. Maska Jacquesa może skrywać i złośliwy grymas, i łzę.
Krwawe historie, poetycko przetworzone, zabarwione czarnym humorem, pozwalają na minutę unieważnić okrucieństwo świata, unieszkodliwić je śmiechem. Warto stosować taką receptę, jaką wymyśliło Tiger Lillies.

Od Turnaua do Steda

Turnau kokietował, czarował, dowcipkował, zaskakiwał orkiestrę kameralną Pro Arte pod batutą Michała Nesterowicza. Orkiestra i dyrygent znosili to wszystko ze stoickim spokojem wiedząc dobrze, że na improwizację i bałagan rodem z krakowskiej Piwnicy Pod Baranami rady nie ma. Usłyszeliśmy wszystkie najsłynniejsze i z wdzięcznością przyjmowane przez widownię „turnauki” poczynając od pięknego „Deszczu na Brackiej” i zabawnie zmajstrowanej „Liryki” Gałczyńskiego aż po piosenki z debiutanckie piosenki z 20 letnim rodowodem. Głównym pretekstem przyjazdu Grzegorza Turnaua do Wrocławia był jednak monumentalnie brzmiący projekt „Metaxu” („Pomiędzy”) z muzyką do wierszy Adama Zagajewskiego i Leszka Aleksandra Moczulskiego. Kompozytor nie wypierał się muzyczno-trunkowych skojarzeń. Dzieło to pobrzmiewało niemal patosem i zaskakiwało symfonicznymi harmoniami dalekimi od eterycznych kantyczek autora „Cichoszy”.
Z kolei Warszawy przyjechał Teatr Na Woli ze „Stedem”. Było to kolejne dotknięcie w historii PPA literackiej legendy, poety Edwarda Stachury. Spektakl wyreżyserował i muzykę skomponował Jerzy Satanowski. Trochę męczyło to przedstawienie swoją nieporadnością, ożywiała go dopiero muzyka i piosenki. Zabrakło pomysłu dramaturgicznego. Choć Satanowski, przyjaciel poety, nie pierwszy raz sięgnął po Stachurę i dobrał sobie niezłą ekipę aktorów, to jednak wątki narracyjne, biograficzne brzmaiły nieprawdziwie. Mirosław Baka, aktor doświadczony, a wypadł tak blado, że prawie go nie było widać. Bez zarzutu był za to śpiewający (a nie mówiący) Mirosław Czyżykiewicz i dobre wrażenie zrobił Radosław Elis, którego występ Alina Janowska z widowni „zrecenzowała” bukietem kwiatów. Nieoficjalny mecz między Turnauem z Krakowa i Satanowskim z Warszawy wygrał krakus.

Autor artykułu: Magda Piekarska, Krzysztof Kucharski

Na Ruskiej jak w slamsach

Wednesday, April 28th, 2004

Zabytkowe mury budynków przy ulicy Ruskiej pokrywa gruba warstwa brudnych i zniszczonych plakatów. Nikt ich nie usuwa

Miejsca, w których można naklejać plakaty reklamowe, są ściśle określone. Służą do tego billboardy, słupy ogłoszeniowe i specjalnie wydzielone powierzchnie. Tymczasem we Wrocławiu pojawiają się wszędzie. Szyby wystawowe już w parę dni po likwidacji sklepu są szczelnie zalepiane informacjami o imprezach, koncertach i kandydatach w wyborach.

Pięć tysięcy za plakat

Według Kodeksu wykroczeń, każdy, kto rozlepia ogłoszenia, plakaty czy afisze na widoku publicznym bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywnie. Najwyższa może wynieść nawet pięć tysięcy złotych. Nie przeraża to plakaciarzy.

- Są to głównie osoby rozlepiające informacje na zlecenie firm – tłumaczy Dagmara Samól-Turek, rzeczniczka straży miejskiej. – Chodzą późnym wieczorem i w nocy.

W ubiegłym roku straż miejska interweniowała 68 razy. Tylko w dwóch przypadkach skończyło się na pouczeniu, w pozostałych sprawa znalazła finał w sądzie grodzkim. Poza tym osoby plakatujące muszą jeszcze po sobie posprzątać, usuwając papier i klej z murów.

Plakatowe eldorado

Ulubionym miejscem firm reklamujących się poprzez plakaty stała się ostatnio ulica Ruska. Tym traktem codziennie przechodzą tysiące osób, plakatów więc z każdym dniem przybywa. Na stare naklejane są nowe, i tak do czasu aż pod własnym ciężarem płachta papierów i kleju zacznie się odrywać.

Podobnych miejsc jest coraz więcej. Zaplakatowana jest ulica Oławska, skrzynki telekomunikacyjne i wiaty przystankowe w całym mieście.

Największe szanse na ukaranie rozlepiających plakaty są wtedy, gdy zostaną złapani na gorącym uczynku. Można oskarżyć o zaśmiecanie miasta firmę, która reklamuje się na plakacie, jednak najpierw musi przyznać się do tego, że plakaty rozwieszone zostały na jej polecenie. A to nie takie łatwe

Autor artykułu: Paweł Fąfara

Nowy szef już wkrótce

Wednesday, April 28th, 2004

Na jednym z najbliższych posiedzeń komisji kultury w Radzie Miejskiej radni będą dyskutować o swoim nowym szefie. Dotychczas pracami komisji kultury kierowała Barbara Zdrojewska, ale z racji tego, że w ubiegłym miesiącu została wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej Wrocławia, z tych obowiązków rezygnuje.

- Na razie udaje mi się godzić obowiązki w prezydium rady i w komisji kultury, ale z tej drugiej funkcji zamierzam wkrótce zrezygnować – zapowiada Barbara Zdrojewska. – Jako wiceprzewodnicząca rady, będę nadzorować prace komisji kultury i nauki.

Wśród kandydatów na szefa komisji najczęściej pojawia się nazwisko Jerzego Skoczylasa. Jednakże oficjalnej kandydatury kluby PiS i PO jeszcze nie uzgodniły.

Autor artykułu: (EGG)

Miał nawet „Pasję”

Tuesday, April 27th, 2004

W niedzielę, na odbywającym się co tydzień targowisku przy ul. Inżynierskiej w Świdnicy policjanci zatrzymali 45-letniego mieszkańca Dzierżoniowa. Mężczyzna oferował do sprzedaży nielegalne płyty CD i DVD z najnowszymi filmami, w tym z wyświetlaną właśnie w kinach „Pasją”.

– Łącznie zabezpieczyliśmy ponad 500 pirackich płyt – mówi Katarzyna Wilk ze świdnickiej policji. – Straty producentów to ponad 4 tysiące złotych.
Dzierżoniowianin był już wcześniej notowany w policyjnych kartotekach. Za handel nielegalnymi płytami grozi do kilku lat więzienia.

Autor artykułu: (AGA)

Obnażał się w parku

Tuesday, April 27th, 2004

19-latek ze Świdnicy został zatrzymany przez policjantów w parku przy ul. Sikorskiego. Wcześniej dyżurny dostał telefon, że nieznany mężczyzna obnaża się w pobliżu piaskownicy, w której bawiły się dzieci.

Funkcjonariusze bez trudu natrafili na zachowującego się nieobyczajnie młodzieńca. 19-atek nawet nie zauważył zbliżających się policjantów, tak był pijany. Miał ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Na komisariacie zeznał, że nic nie pamięta.
Chłopak pochodzi ze znanej w mieście rodziny patologicznej.

Autor artykułu: (AGA)

Dobrze być z mamą

Tuesday, April 27th, 2004

Rodzice mogą tutaj przebywać z hospitalizowanymi dziećmi przez 24 godziny na dobę. Mali pacjenci mają do dyspozycji bawialnię, świetlicę i sale pomalowane w wesołych kolorach. Mogą też kiedy chcą zadzwonić za darmo do domu

Jeszcze do niedawna nikt z zewnątrz, poza godzinami odwiedzin, nie miał prawa wstępu na bolesławiecki oddział dziecięcy. Lekarze jednak wyszli z założenia, że obecność taty lub mamy podczas hospitalizacji malucha, może mu tylko pomóc w leczeniu. Zaczęto od remontu. Sale zostały odnowione, a na ich ścianach pojawiły się malunki, przedstawiające bohaterów najpopularniejszych bajek i kreskówek. Utworzono też siedem pokoi hotelowych, w których przez całą dobę rodzice mogą przebywać ze swoimi pociechami. – Staramy się, żeby było tu ładnie i kolorowo – mówi siostra oddziałowa Danuta Stefanik. – Atmosfera jest bardzo ważna dla naszych małych pacjentów. A od kiedy rodzice mogą tu stale przebywać, dzieci mają jeszcze większe poczucie bezpieczeństwa.
Na oddziale jest 28 łóżek. Chorymi opiekuje się 12 sióstr i czterech lekarzy. – Personel jest bardzo przyjazny – mówi Mariola Winter, mama trzyletniego pacjenta Eryka.
Minimalizacja stresu wśród małych pacjentów, związanego z hospitalizacją, to jedno z głównych zadań personelu. Dlatego nie budzi się chorych o 6 rano, żeby zmierzyć im temperaturę. Wkłucia robi się tylko wtedy, kiedy jest to naprawdę konieczne. – Mój Eryk bardzo boi się zastrzyków – mówi pani Mariola. – Ale teraz już wie, że będzie tylko jedno ukłucie, później siostra założy wenflon i nie będzie więcej bólu.
Chore maluchy mogą też, kiedy mają tylko na to ochotę, zadzwonić do rodziców. Telekomunikacja zamontowała specjalny kolorowy automat i dostarcza do niego bezpłatne karty telefoniczne. – W wolnych chwilach dzieci mają do dyspozycji bawialnie i świetlicę – mówi Danuta Stefanik. – Na oddziale jest również pani pedagog, która prowadzi z nimi zajęcia wyrównawcze. Robimy wszystko, żeby nasi mali pacjenci czuli się tutaj bezpiecznie i swojsko.

Autor artykułu: Leszek Grabowy

Nie będzie zalewać

Monday, April 26th, 2004

DZIAŁOSZYN Od kilku dni trwa regulacja rzeczki Krzywa Struga

Roboty mają na celu zapobiec zalewaniu domostw mieszkańców wioski. – Problemem są zbiorniki gromadzące wody z kopalnianych hałd, położone w górze potoku. Każdy większy deszcz powoduje u nas powódź, bo w wąskim, coraz płytszym korycie łączą się wody z pól i zbiorników. Pękają mury oporowe, obsuwają się brzegi. Woda zalewa piwnice i magazyny sklepowe. Niepokój budzi jednak fakt, że prace trwają jedynie na małym odcinku. Słyszałem, że na więcej nie ma pieniędzy – mówi sołtys Ryszard Włos. – Mamy na ten cel 800 tys. zł. Inwestycja jest finansowana przez dwie wojewódzkie instytucje, z których jedna jest niewypłacalna. Mimo problemów nie ma odwrotu. Struga będzie uregulowana na całej długości – zapewnia Leszek Wrzeszcz, gospodarz rzek i jezior powiatu zgorzeleckiego.

Autor artykułu: (GRE)