Archive for January, 2004

Tłoczno w przytulisku

Saturday, January 31st, 2004

Ponad stu bezdomnych przebywa w Schronisku im. brata Alberta

Przychodzą do nas różni ludzie. Zatrzymują się na stałe. Często też chcą spędzić w placówce noc – mówi Andrzej Chudzikiewicz, kierownik schroniska. – Zima trzyma, a to sprawia, ze drzwi placówki puka coraz więcej zbłąkanych osób bez dachu nad głową. Pochodzą z całej Polski – usłyszeliśmy.
Schronisko jest w trudnej sytuacji finansowej i wciąż szuka wsparcia u sponsorów. – Naszym bezdomnym potrzebne są jest ciepła odzież, bielizna i buty – mówi A. Chudzikiewicz. – Przyda się także żywność oraz datki finansowe. Mimo pomocy ze strony miasta, schronisko ma sporo długów.
Kto zdecyduje się na wsparcie placówki, może udać się tam osobiście (ulica Grunwaldzka) lub zadzwonić. Telefon 75 26 122. – Każde wsparcie będzie mile widziane – mówi Andrzej Chudzikiewicz.

Autor artykułu: (CG)

Najbardziej boją się młodzieży

Saturday, January 31st, 2004

Ponad 180 starszych osób wypełniło ankiety, przygotowane przez świdnicką policję. Funkcjonariusze chcieli się w ten sposób dowiedzieć, czego najbardziej boją się starsi ludzie, czy czują się w swoim miejscu zamieszkania bezpiecznie, czy znają swojego dzielnicowego.

Okazało się, że spośród kilku wymienianych zagrożeń osoby po 60–tce najwyżej postawiły agresywną młodzież – tak napisało aż 130 osób. 80 osób wskazało na kradzieże, a 72 na włamania. Aż 138 osób przyznało się, że nie zna swojego dzielnicowego, większość nie wie też, jak może się z takim funkcjonariuszem skontaktować. Wśród ważnych problemów, które na co dzień przeszkadzają seniorom, są np. agresywni sąsiedzi, psy wypuszczane bez smyczy, śliskie chodniki w zimie, ale także osoby pijące alkohol w bramach czy przystanek na Zawiszowie, który jest bardzo blisko rowu i ludzie starsi mają problem przy wysiadaniu.
Ankiety to kolejny element policyjnego programu „Bezpieczny senior”, realizowanego wspólnie z Domem Dziennego Pobytu w Świdnicy. Dla policji to wskazówka, jakie podejmować działania.

Autor artykułu: (AGA)

Policja ostrzega mieszkańców

Saturday, January 31st, 2004

POWIAT ZGORZELECKI Podając się za przedstawicieli ogólnopolskiej firmy, poinformowali staruszkę z Sulikowa, że wygrała specjalną nagrodę: lodówkę lub telewizor.

Warunkiem jej otrzymania było jednak wpłacenie podatku VAT w wysokości 500 złotych. Panowie wydali się być na tyle wiarygodni, że kobieta wręczyła im pieniądze. Panowie odjechali pod pretekstem dostarczenia sprzętu. Niestety, już nie wrócili a kobieta straciła swoje jedyne oszczędności. – Apelujemy do mieszkańców, żeby byli czujni w takich sytuacjach. Sprawcy tego oszustwa są na wolności i mogą podejmować kolejne próby wyłudzenia pieniędzy – ostrzega rzecznik prasowy zgorzeleckiej policji Iwona Leszczyńska-Bartkowiak.

Autor artykułu: (DER)

Stoki z certyfikatami

Friday, January 30th, 2004

REGION WAŁBRZYSKI Trasa narciarska powinna być oznakowana, stok wyrównany, wyciąg posiadać zezwolenie od służb techniczych PKP, a bezpieczeństwa narciarzy strzec ratownik GOPR – takie podstawowe warunki musi spełniać każdy stok.

W regionie wałbrzyskim większość właścicieli wyciągów dostosowała się do tych zasad. Poza Andrzejówką i Podgórzem koło Dusznik Zdroju.
– Właściciele wyciągów w tych miejscowościach nie podpisali z nami umowy na stałe dyżury ratowników. Dziwię się im, bo to nie jest duży koszt (30 – 40 złotych dziennie) – mówi Zdzisław Wiatr naczelnik Wałbrzysko – Kłodzkiej Grupy GOPR.
Mimo że nie ma umowy, wysyła tam ratowników, bo przecież w czasie ferii nie można pozostawić wczasowiczów bez opieki.
Zgodnie z przepisami obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa osobom przebywającym na terenach wyciągów, tras narciarskich i obiektów sportowych spoczywa na ich właścicielach. Jedynymi organizacjami powołanymi do opiniowania bezpieczeństwa tras zjazdowych są GOPR i TOPR.
– O kontrole zwrócili się niemal wszyscy: Czarna Góra, Zieleniec, Walim, Łomnica, Rzeczka, Sokolec, Zygmuntówka, Sokołowsko i inne ośrodki. Poza właścicielami wyciągów w Andrzejówce i w Podgórzu koło Dusznik Zdroju. Oni ponadto nie podpisali z nami umowy na stałe dyżury ratowników górskich – mówi Zdzisław Wiatr.
W takich przypadkach ratownicy są bezradni. Mogą jedynie apelować o rozsądek do turystów i narciarzy. I przypominać, że zaniedbania bywają przyczyną groźnych wypadków. Poszkodowani natomiast mogą domagać się odszkodowania od właścicieli wyciągów.
Za zaniedbania karać może natomiast PKP. Każdy wyciąg, niezależnie od rodzaju i długości, musi być co roku przed sezonem odebrany i dopuszczony do użytkowania przez pracowników oddziału transportowego dozoru technicznego Polskich Kolei Państwowych.
– Jeśli właściciel nie posiada zezwolenia, nie ma prawa uruchomić urządzenia – wyjaśnia Jerzy Szebeszczyk kierownik oddziału terenowego PKP.
Większość właścicieli wyciągów z regionu wałbrzyskiego zdążyła otrzymać dokument przed zimą.
– Są tylko pojedyncze osoby, które kończą załatwianie formalności. Śpieszą się, by zdążyć przed feriami dolnośląskich uczniów – informuje Jerzy Szebeszczyk.
Koszt przeglądu oraz dopuszczenia urządzenia do ekspoloatacji zależy od rodzaju wyciągu i wynosi kilkaset złotych. Ich właściciele mają obowiązek zgłoszenia się do PKP o wydanie odpowiedniego zezwolenia.
– Każdy tego przestrzega, nie mieliśmy do tej pory przypadku “dzikiego wyciągu” – zapewnia Jerzy Szebeszczyk.
Podczas ferii zimowych miejsca trasy narciarskie pekają w szwach. Podczas zabawy nikt nie zadaje sobie pytania, czy wyciąg z którego korzystamy i stok po którym zjeżdżamy są dobrze przygotowane do sezonu i czy są bezpieczne. Pytania padają, gdy dochodzi do wypadku. Ale wtedy jest za późno.

Autor artykułu: (ALKA)

Obrońca żołnierzy

Friday, January 30th, 2004

Ruch Obrony Żołnierza założył były poseł Unii Pracy, obecny radny wojewódzki PSL-u, założyciel i jedyny aktywista Ogólnopolskiego Ruchu Obrony przed Sektami, Ryszard Nowak.
Jako poseł, Nowak zajął się problemem fali w wojsku. Fala była wprawdzie wcześniej opisana, ale Nowak zorganizował kampanię prasową wokół niej, a to doprowadziło do tego, że wojsko poważnie się zajęło sprawą.

Kiedy medialna wrzawa wokół fali wygasła, Nowak spróbował powtórzyć propagandowy sukces tym razem jako pogromca sekt. Założył Ogólnopolski Ruch Obrony przed Sektami. Publicznie zaczął występować jako pogromca oraz znawca religijnych i quasi-religijnych organizacji. Nowak poprzestawał jednak na wygłaszaniu ogólnych i powszechnie znanych tez.
Obecnie Nowak ogłosił, że będzie bronić chorą i upośledzona młodzież przed poborem do wojska. Problem, którym zajmuje się Nowak nie jest fikcyjny. Według danych wojska każdego roku w rezultacie pomyłek komisji lekarskich karty poborowe otrzymują ludzie upośledzeni umysłowo albo chorzy. Wojsko broni się przed takimi rekrutami, teraz armię postanowił wspierać Ryszard Nowak.

Autor artykułu: (WJ)

Rekord Adama

Friday, January 30th, 2004

Nasz najlepszy skoczek pomimo, że nie prezentuje najwyższej formy potwierdził swą klasę podczas rozgrywanych w Karpaczu mistrzostw Polski.

W serii próbnej Adam Małysz skoczył 90 m i był to najdłuższy skok. Nie zobaczyliśmy natomiast na progu Mateusza Rutkowskiego. – Miał wolne – stwierdził asystent trenera Heinza Kuttina, Łukasz Kruczek.
Zagrywka w stylu Hannawalda jaką zastosował Rutkowski opłaciła się. W pierwszej punktowanej serii nasz najlepszy junior oddał bowiem najdłuższy skok. Uzyskał odległość 89,5 m i niespodziewanie prowadził w konkursie. Małysz, bowiem choć miał drugą szybkość na progu, wylądował o metr bliżej. Rutkowski otrzymał notę 125,5 pkt, natomiast Małysz o 1,5 pkt. Mniejszą.
Zapachniało olbrzymią sensacją.
W drugiej serii Adam pokazał jednak swą wielką klasę. Skokiem na odległość 94,5 m pobił o 2 m rekord skoczni. Za styl otrzymał od dwóch sędziów maksymalną ocenę 20 pkt i ostatecznie wyprzedził Rutkowskiego Brązowy medal zdobył 15-letni Dawid Kowal.
- Adam pokazał wielka klasę w drugim skoku. Jestem ogromnie zadowolony, nie tylko z jego wyczynu, lecz także z postawy młodzieży. Tacy skoczkowie jak: Rutkowski, Kowal, Stoch czy Hula spisali się naprawdę świetnie.


Czołówka mistrzostw Polski w skokach
1. Adam Małysz (Wisła Wisła) – 262 pkt (88,5 m i 94,5 m)
2. Mateusz Rutkowski (Wisła Zakopane) – 255,5 (89,5 i 91)
3. Dawid Kowal (Start Wielka Krokiew Zakopane) – 233,5 (85 m i 86,5 m)
4. Rafał Ślisz (Wisła Ustronianka) – 232 (85,5 i 85,5)
Robert Mateja (WKS Zakopane) 232 (85 i 85,5)
6. Kamil Stoch (LKS Poroniec Poronin) – 231,5 (86 i 85).

Autor artykułu: (WOK, im, AL)

Dziura w ustawie

Friday, January 30th, 2004

CHOCIANÓW, powiat polkowicki Rada Gminy Chocianów do końca kadencji będzie pracować w mniejszym składzie. Taka jest nieodwracalna decyzja Państwowej Komisji Wyborczej. Radny traci mandat, a wyborów uzupełniających nie będzie. Wszystko przez to, że jedna wioska przeniosła się do sąsiedniej gminy.

Od 1 stycznia br. Nowa Wieś Lubińska administracyjnie należy już nie do gminy Chocianów, a do Polkowic. Bardzo tego chcieli mieszkańcy sołectwa, którym bliżej było do tego miasta, niż do urzędu w Chocianowie. Władze obu gmin nie miały zresztą żadnych zastrzeżeń do tej zmiany.
- Nikomu do głowy nie przyszło, że konsekwencje będą takie… niesprawiedliwe – mówi sekretarz Chocianowa Elżbieta Łukaszewska.
W myśl nowej ordynacji wyborczej radny, który reprezentował wioskę traci swój mandat w radzie gminy. Zamiast więc 15 osób będzie liczyć do końca kadencji 14. Obwieszczenie, które w tej sprawie wydała już Państwowa Komisja Wyborcza w Legnicy wprawiło samorządowców w osłupienie. Chodzi o to, że zabrany ustawowo mandat pochodził z okręgu, obejmującego cztery wioski: Pogorzeliska, Parchów, Jabłonów i Nową Wieś Lubińską.
Trzy pierwsze nie będą więc miały swojego przedstawiciela w radzie gminy.
- Ja tego nie rozumiem. Sprawa dotyczy 828 mieszkańców – mówi Józef Żurawski. To właśnie on jest rajcą, który traci miejsce w samorządzie. Paradoks polega na tym, że sam nawet wcale nie mieszka w Nowej Wsi Lubińskiej. – Ba! Gdybym tam mieszkał, to jeszcze z ustawy zostałbym radnym w …Polkowicach.
W wioskach ludzie są zarówno zaskoczeni, jak i zbulwersowani całą sytuacją.
- I nie ma się co dziwić. W takiej liczbie mają już prawo do swojego przedstawiciela we władzach gminy – kwituje sekretarz.
Sołtysi Pogorzelisk, Parchowa i Jabłonowa nie chcą jednak dać za wygraną. Gotowi nawet zbierać podpisy pod listem do Trybunału Konstytucyjnego. Ich zdaniem, ordynacja jest sprzeczna z Konstytucją. Na dziś w urzędzie chocianowskiej gminy zaplanowano naradę z radcami prawnymi, żeby się wypowiedzieli, kto właściwie jest stroną w tej sprawie.
Oburzenie mieszkańców ma jeszcze jeden kontekst. Trzy lata temu jeden z radnych został skazany w procesie karnym i także stracił mandat. Wtedy jednak wybory uzupełniające się odbyły.
- I to mnie teraz najbardziej zaskoczyło. Wygląda na to, że gdybym popełnił przestępstwo, to wszystko by „grało” – mówi Józef Żurawski. I dodaje: – Sejm pracował nad ordynacją wyborczą, Senat, z całym sztabem prawników. I takiego bubla wypuścili…
Radny z utratą mandatu już się pogodził, choć oficjalnie uchwały jeszcze nie podjęto. Wszyscy liczą na odwołanie u Państwowego Komisarza Wyborczego.

Autor artykułu: Mirosława Bożyńska

Zabrakło ławników

Friday, January 30th, 2004

WROCŁAW Dziś wrocławski sąd po raz kolejny podejmie próbę rozpoczęcia procesu radnego Pawła Kocięby-Żabskiego, polityka Platformy Obywatelskiej i wrocławskiego radnego. Jest on oskarżony o jazdę pod wpływem alkoholu i próbę przekupienia policjantów. Został nakryty pijany w aucie, na trawniku przy ul. Powstańców Śląskich we Wrocławiu, w kwietniu 2003 roku.

Pierwsza rozprawa w grudniu nie doszła do skutku, bo prosił o to sam oskarżony – chciał mieć więcej czasu na przygotowanie się do obrony. W środę nie udało się to z powodów proceduralnych. Sędzia pojawił się na sali bez ławników – tak jakby sprawa miał być załatwiona w trybie uproszczonym. O takie też, szybkie osądzenie, wnosił w akcie oskarżenia prokurator. – Sąd musi w tej sprawie przeprowadzić normalne postępowanie karne – oznajmił jednak wczoraj sędzia Mirosław Glapa.
A to znaczy, że powołany musi być skład sędziowski (sędzia i dwóch ławników).

Autor artykułu: (iza)

Mistrz na Orlinku

Thursday, January 29th, 2004

Cały Karpacz szykował się wczoraj na przyjazd Adama Małysza. Miasto było wyjątkowo dobrze odśnieżone, porządku pilnowała rekordowa liczba policjantów. Drużynowy konkurs skoków o mistrzostwo Polski oglądali rodzice naszego najlepszego skoczka, ale bez syna

Na mistrza świata czekał pensjonat „Karpatka” – około 500 metrów od skoczni Orlinek. Adam ani jego rodzina nie mieli żadnych specjalnych życzeń ani co do jedzenia, ani dodatkowego wyposażenia pokojów.
O tym, jak dobre stosunki łączą Małyszów i Tajnerów, można się było przekonać wczoraj podczas drużynowych mistrzostw Polski. Jan Małysz oglądał je wspólnie z trenerami kadry narodowej, a jego żona razem z żoną Apoloniusza Tajnera.
– To nieprawda, że jest jakiś konflikt między Adamem a trenerem Tajnerem. Wymyślili go dziennikarze – denerwował się ojciec Małysza. Uważa, że ostatnie treningi syna pod okiem jego wujka i dawnego trenera, Jana Szturca nie są niczym nadzwyczajnym, ponieważ korzystał z jego rad także w poprzednich latach.
- Podobnie jest przecież z Mateją i innymi skoczkami. Gdy przyjeżdżają do swojego miasta, ćwiczą z trenerami klubowymi – tłumaczy Jan Małysz.

Trenerowi kadry podoba się skocznia w Karpaczu, ale ocenia ją za zbyt małą, by Małysz mógł na niej trenować. Orlinek ma również małą widownie – tylko dwa i pół tysiąca miejsc dla kibiców. Wczorajsze zawody, w których mistrz nie startował, oglądało tylko kilkaset osób.
– Nie sądzę, że to z powodu cen biletów. Na skoki w czwartek sprzedaliśmy już około dwóch tysięcy. Obawiam się, że wiele osób przyjedzie pod skocznię na ostatnią chwilę i możemy mieć problemy z opanowaniem tłumu – przypuszcza burmistrz Karpacza, Bogdan Malinowski.
Autografy od Adama Małysza będzie można dostać na Orlinku. Skocznia nie ma wyciągu, którym zawodnicy są transportowani na wieżę. Muszą wchodzić na górę pieszo. Dzięki temu przechodzą obok kibiców.
Mistrza będzie można też spotkać rano (przed godziną 10) pod skocznią, tuż przed rozpoczęciem imprezy. Przyjedzie tam samochodem. Jednak znając jego zwyczaje, trudno spodziewać się, by chciał przed startem rozdawać autografy.
– To zaszczyt, że tak wybitna osoba będzie u nas skakać. W mieście widać zmiany na lepsze z tej okazji. Ulice są szerzej odśnieżone niż zwykle i policji jest znacznie więcej – mówi Jolanta Biela, mieszkanka Karpacza.
Policja pilnuje porządku nie tylko na drogach. Na skoczni dostrzegliśmy funkcjonariuszy (ubranych po cywilnemu) Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze. Nieoznakowany radiowóz z policjantami stał także pod pensjonatem, w którym przygotowano miejsce dla Adama. Tam też czekały na niego wczoraj żona i córka. Nasz mistrz pojawił się w Karpczu dopiero wieczorem, tuż przed godz. 21.

Autor artykułu: Leszek Kosiorowski

Kradli na karty

Thursday, January 29th, 2004

WROCŁAW Policja schwytała szajkę, która m.in. we Wrocławiu wyłudzała pieniądze na skradzione, amerykańskie karty bankowe. Przestępczą grupę tworzyli wyłącznie czarnoskórzy mężczyźni: Anglik, obywatel Sierra Leone i… Polak. Wspólnie okradli oni banki na co najmniej 120 tys. zł

Dziś sąd we Wrocławiu zadecyduje, czy do aresztu trafi 29-letni obywatela Sierra Leone, złapany dwa dni temu w Poznaniu. Ukrywał się od 19 stycznia – tego dnia policja złapała na gorącym uczynku jego wspólników, w momencie, kiedy próbowali zapłacić kradzionymi kartami za kolejne zakupy w delikatesach na Starym Mieście we Wrocławiu.
– Pracownicy centrum autoryzacyjnego jednego z banków poinformowali policję, że we Wrocławiu realizowane są amerykańskie karty, na których, według danych banku, nie ma żadnych środków – mówi Beata Tobiasz z biura prasowego policji. – Nasi funkcjonariusze namierzyli sklep i zatrzymali podejrzanych.
Policja już wcześniej otrzymywała informacje, że w różnych miastach Polski, m.in. w Szczecinie, Słupsku, Poznaniu i Wrocławiu, wyłudzano pieniądze w podobny sposób. Oszuści mogli działać przez jakiś czas, bo dokonywali zakupów na niskie kwoty, nie przekraczając limitów przyznanych przez banki.
– Jeden z nich, Anglik, został w minionym roku skazany przez sąd w Gdyni za wyłudzenia na stacjach benzynowych. Wyszedł z więzienia w grudniu – informuje Beata Tobiasz.
Teraz policja sprawdza, czy zatrzymani mężczyźni, nie mieli innych problemów z prawem w Polsce lub poza granicami naszego kraju. Wszystkim trzem grozi kara do 8 lat więzienia. Polak i Anglik od 21 stycznia są już w areszcie.

Autor artykułu: (IMC)