Pełnia pamięci


Wzmocnione patrole policji i tłumy na nekropoliach

Na cmentarzach w mieście i okolicy a także na symbolicznym pomniku ludzi gór w Karkonoszach zapłonęły w dzień Wszystkich Świętych oraz w niedzielę znicze. Mieszkańcy licznie już od soboty odwiedzali nekropolie. Dziś Dzień Zaduszny

W Jeleniej Górze wzmożony ruch panował obok największych cmentarzy przy ulicy Sudeckiej. O porządek dbali policjanci sekcji ruchu drogowego, którzy zatrzymywali pojazdy i przepuszczali pieszych. Wzmożone patrole po cywilnemu i w mundurach przechadzały się po alejkach i w okolicach nekropolii. – Na szczęście obyło się bez poważniejszych zdarzeń – poinformował nadkomisarz Mieczysław Kapuściński z Komendy Miejskiej Policji.
Ale ludzie narzekali na drobnych złodziejaszków. – Tradycyjnie ukradli tuję i kilka zniczy, ale nie będę tego zgłaszała policji. Za dużo formalności – powiedziała nam pani Danuta Kamieńska z Jeleniej Góry.
Dojazd na cmentarze ułatwił Miejski Zakład Komunikacyjny. Uruchomiono specjalną linię a w trasy wyjechało więcej autobusów. Jednak taryfy ulgowej dla gapowiczów nie było. – Zatrudniliśmy dodatkową firmę kontrolerską. Bez biletu nikt nie miał szans wejść do pojazdu – mówi Leszek Chmielewski, szef działu marketingu MZK.
Tłoczno było na wszystkich nekropoliach. Znicze palono na grobach bliskich, ale nie tylko. Chyba każdy, kto odwiedził jeleniogórski cmentarz, zapalił lampkę na grobie ks. Dominika Kostiala, długoletniego proboszcza parafii św. Erazma i Pankracego. Ludzie pamiętają też o ks. płk. Wilhelmie Kubszu, kapelanie I Armii Wojska Polskiego z lat drugiej wojny światowej. Ich groby znajdują się na starym cmentarzu przy ulicy Sudeckiej.
Ktoś zapalił też lampkę na zapomnianej mogile Artura Hartunnga, niemieckiego burmistrza Jeleniej Góry. To jeden z nielicznych ocalałych poniemieckich grobów.
W niedzielę Maciej Abramowicz, naczelnik karkonoskiej grupy GOPR, wraz z ratownikami, zapalili znicze na symbolicznym cmentarzu ludzi gór w Kotle Łomniczki w Karkonoszach. – W ten sposób pamiętamy o kolegach, którzy swoje życie poświęcili górom – mówi Maciej Abramowicz.
Wśród nich są, między innymi przewodnicy Waldemar Siemiaszko, Tadeusz Steć oraz Tomasz Szałowski, ratownik GOPR, który zginął przysypany lawiną podczas ćwiczeń w 2003 roku.

Autor artykułu: KONRAD PRZEZDZIĘK

Comments are closed.